Pięć milionów złotych musi się znaleźć w tegorocznym budżecie miasta, by pokryć wydatki związane z oświatą. Prezydent Mieczysław Czerniawski zapowiedział, że oszczędności trzeba będzie szukać wszędzie. Na piątek zostało zaplanowane spotkanie władz miasta z dyrektorami wszystkich szkół w Łomży.
O trudnej sytuacji w łomżyńskiej oświacie prezydent Łomży mówił podczas wczorajszego spotkania w siedzibie łomżyńskiego oddziału NSZZ "Solidarność".
- Ubyło około tysiąca uczniów, liczba nauczycieli pozostała taka sama. Niektóre szkoły borykają się z problemem bardzo małego naboru, najgorsza sytuacja panuje w Zespole Szkół Drzewnych i Gimnazjalnych- pokrótce referował prezydent.
Przy planowaniu wydatków na ten rok szkolny i pracach nad budżetem na 2013 rok, władze miasta podjęły decyzję o ograniczeniu wydatków bieżących o 5 proc. Pieniędzy na oświatę- na którą rocznie miasto przeznacza ponad 111 mln złotych- wciąż jednak jest za mało.
- Wprowadzone ograniczenia pozwoliły jedynie na zamknięcie budżetu. Wciąż trzeba jednak znaleźć brakujące pięć milionów złotych- mówił prezydent zapowiadając, że oszczędności będzie szukał wszędzie.
Jednym ze sposobów ma być łączenie klas.
- Kiedyś panowała tendencja, by łączenia unikać- przyznał Czerniawski. - Co jednak robić, kiedy jedna klasa liczy piętnastu, druga osiemnastu uczniów?- pytał retorycznie.
Na piątek zostało zaplanowane spotkanie władz miasta z dyrektorami wszystkich łomżyńskich szkół. Choć sytuacja jest trudna, jeden powód do zmartwień ubył- prezydent zapewnił, że nie planuje likwidacji żadnej z z działających w Łomży szkół.