W nocy z soboty na niedzielę doszło do aktu wandalizmu, którego nie sposób pominąć milczeniem. Zerwane zostały banery wyborcze jednego z kandydatów na radnego Łomży. Co zastanawiające, tylko jego jednego. Czy był to tylko wybryk chuligański, czy może zaplanowana akcja? Sprawą zajmie się Policja.
Poprzedniej nocy, w różnych punktach miasta, zerwane zostały cztery banery wyborcze Michała Hoffmana, kandydata Nowej Prawicy na radnego miasta Łomży. Dwa z nich znajdowały się na skrzyżowaniu ul. Wojska Polskiego/Sikorskiego oraz po jednym na skrzyżowaniu Wojska Polskiego/Spokojnej i przy skrzyżowaniu Alei Legionów/Sikorskiego. Ten ostatni został również zniszczony i schowany za kioskiem obok dworca PKS. Warto podkreślić, że banery innych kandydatów, wiszące tuż obok, pozostały nienaruszone. Sugeruje to, że celem ataku były materiały wyborcze tego konkretnego kandydata.
W trakcie rozmowy z Michałem Hoffmanem okazuje się, że to nie pierwszy przypadek zniszczenia jego banerów podczas tej kampanii wyborczej.
- Tydzień temu ktoś zerwał i wrzucił do rzeczki moje dwa banery wywieszone na mostku przy ulicy Wesołej, ale to potraktowałem jako chuligański wybryk - mówi kandydat.
Jak poinformował nas Hoffman, sprawa zostanie dziś zgłoszona Policji.
- Chcieliśmy dokonać zgłoszenia od razu w niedzielę, ale otrzymaliśmy informację, że jest to tylko wykroczenie i dopiero w poniedziałek będzie komu je zgłosić - przekazuje Hoffman.
Akty niszczenia materiałów wyborczych zdarzają się podczas każdych wyborów. Przeważnie są to typowe wybryki chuligańskie, a niszczone są głównie plakaty i to różnych kandydatów i komitetów, gdyż są one najłatwiejszym "celem" wandali. W tym przypadku jednak, ktoś zadał sobie sporo trudu żeby zerwać i w jednym przypadku zniszczyć banery, których nie da się tak łatwo porwać w rękach.
- Możemy spierać się na programy i argumenty. Rozwieszanie banerów to koszt i wysiłek wielu osób, a wyborcy mają prawo do informacji o kandydatach, dlatego takie sytuacje są niedopuszczalne - skomentował całą sytuację Michał Hoffman.