Na pomysł połączenia dwóch imprez wpadli w tym roku ich organizatorzy, co miało zapewne zwiększyć frekwencję. Mowa o Festynie na Jana i Wyścigu Pychówek. Okazało się jednak, że 1+1 wcale nie musi równać się 2, a potencjalnych widzów i uczestników imprezy bardziej przekonały inne propozycje odbywające się w sobotę w Łomży.
Festyn na Jana organizowała jak zwykle Fundacja "Czas lokalny". Plenerowa impreza po raz piąty gościła na nadnarwiańskich bulwarach i w porcie Łomża, a w programie znalazły się występy na scenie i przeróżne warsztaty. Fundacja zadbała też o promocję wydarzenia, którego zapowiedź znalazła się chociażby w naszym portalu. Niestety, bardziej atrakcyjne dla mieszkańców okazały się inne imprezy organizowane tego dnia w Łomży.
Niska frekwencja na festynie przełożyła się na równie niską liczbę kibiców obserwujących zmagania sześciu panów na łódkach zwanych pychówkami.
- Pomysłodawcą jest Pan Paweł Bełdowicz, członek Lokalnej Organizacji Turystycznej. Naszym celem jest przede wszystkim zarejestrowanie tej imprezy jako produktu turystycznego i przekształcenie go w ogólnopolską imprezę. Jeżeli zarejestrujemy ją jako produkt turystyczny, wówczas będzie możliwość promowania jej na targach turystycznych i na pewno frekwencja będzie zdecydowanie większa, bo wtedy widomo, że krąg zainteresowanych się powiększy - przekonuje Wojciech Winko, wiceprezes Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemia Łomżyńska.
Panowie rywalizowali w trzech konkurancjach, a tytuł Mistrza Nurtu Pradoliny Narwi trafił drugi rok z rzędu do najstarszego z uczestników - Mariana Drozdowskiego.
- Trzeba po prostu ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, a ja ćwiczę nieustanne całe lato. To są godziny pracy. Codzienne 10 km najmniej. Pychówką pływam już 45 lata - mówił zwycięzca.
Impreza na bulwarach trwała od 14.00 do 22.00, ale organizatorzy zapomnieli chyba jednak, że trudno im będzie zatrzymać uczestników przez osiem godzin. Naszym zdaniem zabrakło bardziej szczegółowej informacji o tym, kiedy będą się odbywać kolejne atrakcje...