Niemal tradycyjnie już radni zdecydowali, że noworocznych podwyżek cen wody nie pochwalają- i niemal jednogłośnie odrzucili proponowane przez prezydenta stawki. Jednocześnie dla mieszkańców Łomży decyzja rajców absolutnie nic nie zmienia- podwyżki i tak wejdą w życie. Tyle, że maksymalnie trzy miesiące później.
Na początku listopada Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji złożyło wniosek o podniesienie (na szczęście niewielkie) cen wody w Łomży i dość znaczne obniżenie ich w obsługiwanej przez siebie Piątnicy.
Zgodnie ze złożonym wnioskiem, w Łomży każdy metr sześcienny wody podrożeje o 6 groszy- do 3,07 złotych brutto. Do 3,14 zł za metr wzrośnie cena wody dla odbiorców z grupy drugiej, zaś odbiorcy masowi zapłacą 2,53 zł za metr sześc. Opłata za odprowadzenie ścieków zostanie podniesiona z obowiązujących obecnie 4,97zł do 5,09 za metr sześcienny.
Taniej będzie za to w Piątnicy. Mieszkańcy miejscowości za metr sześc. wody zapłacą 2,48zł brutto (o 21 gr mniej, niż obecnie), zaś masowi odbiorcy wody- 3 zł za metr sześc. (24 grosze mniej, niż w tym roku). Znacząco ma spaść też cena odbioru ścieków- z dzisiejszych 8,43 zł do 7,74zł.
Radni, niemal już tradycyjnie, zagłosowali przeciw wprowadzeniu podwyżek (na "nie" było 19 rajców, trzech wstrzymało się od głosu), wyraźnie pokazując, że są im przeciwni.
Dla mieszkańców Łomży ich decyzja nie ma jednak znaczenia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, stare ceny mogą obowiązywać jeszcze przez maksymalnie trzy miesiące. Potem, jeśli nowa taryfa, wyliczona "zgodnie ze sztuką" (słuszność wyliczeń potwierdza prezydent i urzędnicy ratusza) nie weszłaby w życie, straty jakie poniesie MPWiK, musiałyby zostać pokryte z budżetu miasta.