W Marianowie rolnicy znowu wyszli na ulice, tym razem z jeszcze większym wsparciem. Strajk, który rozpoczął się o godzinie 10:00 w piątek na drodze krajowej numer 63, zgromadził nie tylko rolników, ale także myśliwych i przedsiębiorców.
- Policja stanęła na rondzie i nas nie wpuściła, a do Łomży jest wiele dróg dojazdowych, jak będziemy chcieli to i z pola wjedziemy i pojedziemy, gdzie nam się będzie podobało - infrormuje stanowczo jeden z organizatorów dzisiejszej blokady w Marianowie. Według rolników dojdzie do zaostrzenia protestów w całym kraju.
Uczestnicy protestu wyrażają swoje niezadowolenie i sprzeciw wobec wspólnej europejskiej polityki rolnej, w szczególności krytykują Europejski Zielony Ład, który, ich zdaniem, zagraża tradycyjnym metodom gospodarowania i lokalnej produkcji żywności. Wojciech Chrostowski, jeden z organizatorów, podkreśla determinację rolników do podjęcia radykalnych kroków, jeśli ich postulaty nie zostaną uwzględnione. Grozi nawet paleniem opon czy innymi formami eskalacji protestu.
Solidarność z rolnikami wyrazili także przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego oraz przedsiębiorcy, głównie branży transportowej, którzy również odczuwają negatywne skutki obecnej polityki. Urszula Sokólska, członek zarządu okręgowego PZŁ, i Anna Jaśkowska, żona właściciela lokalnej firmy transportowej, podkreślają, że sytuacja dotyka nie tylko rolników, ale ma szerokie implikacje społeczne i gospodarcze.
- Jako polscy myśliwi dołączamy się do protestu rolników, całym sercem Was wspieramy, bo jeżeli już zaorzą Was, to nas też nie będzie. My nie będziemy tłumaczyć swoim dzieciom, że będą jeść syf, który zjeżdża z Ukrainy, że będą jeść mięso drukowane z drukarek 3D i będziemy dobijać polską gospodarkę! - mówiła dziś do rolników Urszula Sokólska, członek zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego.
Reklama
Protest w Marianowie jest jednym z wielu podobnych wydarzeń w całej Polsce, które mają na celu zwrócenie uwagi na trudną sytuację rolników oraz innych grup zawodowych, których byt jest zagrożony przez obowiązujące regulacje i politykę. Organizatorzy zapowiadają dalsze działania i potencjalną eskalację protestów, jeśli ich głos nie zostanie usłyszany przez odpowiednie władze.