Reklama

Rolnicy spod Łomży potraktowani gazem. Strajk w Warszawie

07/03/2024 14:12

Wczoraj odbył się protest rolników w Warszawie. Pod Sejmem doszło do starć z policją. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego wobec demonstratorów. Gospodarzy z Łomży i okolic również dotknęły skutki rozpylonego gazu.

Wczoraj 6 marca odbył się protest rolników w Warszawie. Z Łomży i okolic pojechało tam ponad 40 osób. Podczas demonstracji doszło do starć między policją a protestującymi. Funkcjonariusze twierdzili, że w ich stronę rzucano kostką brukową, dlatego mundurowi odpowiedzieli gazem łzawiącym. Natomiast druga strona konfliktu, mówi o tym, że to rolnicy zostali zaatakowani kostką, co potwierdza filmik „hulający” w sieci.

W proteście brali udział również m.in. przedstawiciele „Solidarności” oraz leśnicy. Wydarzenie rozpoczęło się przed południem pod siedzibą Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Grupa manifestujących była obecna także pod budynkiem Sejmu. Pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów protestujący palili race, używali petard hukowych. Według policji część rac rzucono także w kierunku mundurowych oraz budynku kancelarii premiera.

Reklama

- Petardy były puszczane cały czas, a dopiero pod Sejmem zaczęły przeszkadzać policji. Trzeba podkreślić, że problem nie dotyczył całej grupy rolników, tylko kilku osób zachowujących się w niewłaściwy sposób. Mogli upomnieć tylko tych, którzy na to zasłużyli, a nie całą naszą społeczność. Można było tego wszystkiego uniknąć, tydzień temu było spokojnie, a wczoraj? Tyle policji i radiowozów jakby wiedzieli, że coś się wydarzy - mówi Wojciech Chrostowski, uczestnik protestu.

Najmocniej poszkodowanym z naszych okolic okazał się 52-letni mieszkaniec Rogienic Wielkich.

Reklama

- Stałem przy barierkach. Jakiś pan obok mnie krzyczał, więc zasłoniłem go swoim transparentem, widząc, że policjant odblokowuje gaz. No i chyba przez to dostałem gazem łzawiącym prosto w twarz. Nic nie widziałem, przez 10 minut byłem jak zamroczony. Pomógł mi kolega, który dostrzegł, że bardzo cierpię i dał mi mokrą chusteczkę. Później jakaś dziewczyna polała mi twarz kefirem, co przyniosło trochę ulgi - poinformował Andrzej Tercjak. 

Wszystko miało się zacząć od policjantów, którzy dostrzegli palące się ognisko. Funkcjonariusze weszli za barierki do rolników, chcąc ugasić ogień. Wtedy to od słowa do słowa pomiędzy służbą a rolnikami pojawił się konflikt, który w skutkach nie przyniósł nic dobrego.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/03/2024 14:17
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości