Prowadził świetnie prosperujące gospodarstwo rolne, z którego rocznie sprzedawał ponad pół miliona litrów mleka. Był poważanym i stawianym za wzór innym rolnikiem, który chciał rozwijać i powiększać swoje gospodarstwo. Wszystko do czasu, aż runęło i zawaliło się na głowę. O swoje niepowodzenia obwinia różne podmioty. Co się stało?
Jacek Patalan jest 35-letnim rolnikiem ze wsi Poryte w gminie Stawiski. Gospodarstwo, które prowadzi, przejął od swoich rodziców w 2005 roku. Od kiedy zaczął samodzielnie gospodarzyć, rozwinął swoją działalność, powiększył areał i stado hodowanego bydła. Aż w pewnym momencie pojawił się problem, który na dziś doprowadził go do ruiny. Jak to się stało? Publikujemy list Jacka Patalana oraz stanowisko Spółdzielni Mleczarskiej MLEKPOL z Grajewa, która w znacznej mierze jest przez rolnika obarczana odpowiedzialnościa za jego niepowodzenie.
Szanowni Państwo,
Papież Jan Paweł II w homilii wygłoszonej w trakcie Mszy Świętej odprawionej w Niepokalanowie w dniu 18 czerwca 1983 r. zwracając się do polskich rolników mówił: „Wam w szczególny sposób powierzył Stwórca wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie, by były dla wszystkich pokarmem. Rodzi ta ziemia cierń i oset, ale dzięki waszej pracy ma rodzić pokarm, ma przynosić chleb dla człowieka. To jest szczególnym źródłem godności pracy na roli. Waszej godności".
Patrząc na ostatnich 12 lat mojego życia nie mogę wyzbyć się wrażenia, że jestem zaszczutym człowiekiem pozbawionym godności, marzeń i szans na godziwe życie, który żyje nad złowieszczą przepaścią rychłego bankructwa, zaś jedynym promykiem nadziei są dla mnie ukochane dzieci i żona, którzy wbrew wszystkiemu każą mi żyć i walczyć o każdy dzień – dla Nich i dla mnie.
Ktoś kto popatrzy na mnie z boku, nie znając mojej sytuacji - powie – pewnie nic mu do szczęścia nie brakuje – bo przecież zdrowy, postawny, zawsze uśmiechnięty, z rodziną u boku, a mimo to jestem wrakiem człowieka i ofiarą ludzkiej złośliwości, bezduszności biznesmenów, bezlitosnych komorników, wyzysku banków i kulawego polskiego systemu prawa.
Opowiadając swoją historię szukam pomocy dla siebie, lecz przede wszystkim pragnę ostrzec innych polskich rolników, wołając o zmiany systemowe w polskim rolnictwie i bankowości.
Jestem 35-letnim rolnikiem z gminy Stawiski położonej w województwie podlaskim. Od 2005 r. prowadzę gospodarstwo rolne z moją żoną Iwoną, z którą mam dwóch synów w wieku 6 lat. Wiem, co to życie na wsi, gdyż moja rodzina mieszka tam z dziada pradziada. Już od 16 roku życia, jako młody chłopak, pełen zapału i energii pomagałem rodzicom w gospodarstwie, które w wieku 23 lat przejąłem na własność. Gospodarstwo liczyło wówczas 15 ha i 25 sztuk bydła mlecznego. Rodzice wpoili mnie i memu rodzeństwu wiarę katolicką, miłość do ziemi i zwierząt oraz szacunek wobec ludzi, których mimo zawirowań losu do chwili obecnej nie zatraciłem.
W 2006 r. pełen zapału i chęci do pracy postanowiłem zmodernizować oborę i dwukrotnie powiększyłem stado do 50 sztuk bydła mlecznego. Wymianie uległ również park maszynowy i wyposażenie gospodarstwa. W dużej mierze wspomnianą inwestycję finansowałem z kredytu przeznaczonego dla młodych rolników, który zaciągnąłem w lokalnym banku – HEXA BANK SPÓŁDZIELCZY z centralą w Piątnicy. Odbiorcą mleka produkowanego w moim gospodarstwie była Spółdzielnia Mleczarska MLEKPOL w Grajewie. Wówczas nie miałem jakichkolwiek problemów ze spłatą kredytu, jak i z dostawami mleka.
W kwietniu 2007 r. zmieniłem odbiorcę mleka z SP MLEKPOL na POLINDUS Sp. z o.o. z uwagi na korzystniejszą i konkurencyjną ofertę cenową za dostarczany towar. Rezygnacja ze współpracy z SP MLEKPOL wiązała się wówczas dla rolników z dużymi problemami. Moja decyzja podyktowana była również praktykami spółdzielni w kontekście zaniżania cen skupu mleka, złego traktowania rolników i zakupu mleka na Litwie.
Na marginesie pragnę zaznaczyć, że w dniu 30 marca 1987 r. w sprawie Sądu Rejonowego w Łomży o sygn. akt: I C 474/86 została zawarta ugoda pomiędzy moimi rodzicami Antonim i Danielą Patalan, a poprzednikiem prawnym SM MLEKPPOL w Grajewie – Okręgową Spółdzielnią Mleczarską w Kolnie, na podstawie której moi rodzice przekazali w trybie art. 231 § 1 k.c. OSM w Kolnie własność nieruchomości gruntowych, położonych we wsi Poryte Włościańskie gminy Stawiski, oznaczone w ewidencji gruntów numerami 8/2 i 9/2, o powierzchni 0,15 ha, zabudowanych budynkiem punktu skupu mleka, w zamian za co OSM Kolno zobowiązało się wykonać nieodpłatnie przyłącze wodne do budynków i do studni rodziców od studni, którą wybuduje w pobliżu punktu skupu mleka. Ponadto, OSM Kolno zobowiązało się wykonać przyłącze do studni małżonków Patalan, a po wykonaniu studni (nie później niż 31.12.1987 r.) dostarczać wodę do położonej na ich stoisku studni bezpłatnie. Ugoda ta została poprzedzona zawartym w dniu 18.03.1987 r. „Porozumieniem" o podobnej treści, w którym to porozumieniu nie wskazano personalnie osoby uprawnionej do bezpłatnego poboru wody. Pismem z dnia 01.10.2001 r. SM MLEKPOL w Grajewie poinformowała mojego ojca, iż zaprzestaje utrzymywania studni i począwszy od 01.10.2001 r. to mój ojciec powinien wykonywać wszelkie naprawy we własnym zakresie, co więcej, od 31.12.2001 r. całkowicie odetnie dopływ prądu do pompy. Kolejnym pismem – z dnia 04.12.2007 r. – SM MLEKPOL poinformowała mnie, iż ze skutkiem na dzień 31.03.2008 r. wypowiada dostarczanie wody do mojej studni, a w okresie wypowiedzenia będzie mnie obciążać zryczałtowanymi kosztami energii elektrycznej. Po tym okresie zaproponowano mi zawarcie umowy o dostawę wody wg. wskazań wodomierza. Za okres od 01.01.2008 r. do 30.04.2008 r. SM MLEKPOL wystawił mi 4 faktury na łączną kwotę 162,14 zł, których nie opłaciłem. W związku z tym, SM MLEKPOL w reakcji na mój krok rozwiązania z nią umowy o dostawę mleka, w 2008 r. wniósł przeciwko mnie do Sądu Rejonowego w Grajewie pozew o zapłatę kwoty 162,14 zł. Nakazem zapłaty z dnia 30.03.2008 r. w sprawie o sygn. akt: I Nc 191/08, wspomniany Sąd powództwo uwzględnił i wydał nakaz zapłaty. Na skutek wywiedzionego przeze mnie sprzeciwu od nakazu zapłaty, Sąd Rejonowy w Grajewie wyrokiem z dnia 25 sierpnia 2008 r. w sprawie o sygn. akt: I C 42/08 oddalił powództwo przeciwko mnie przyjmując, że było ono nieuzasadnione i nie zasługiwało na uwzględnienie. Sąd Rejonowy zauważył, że na mocy ww. ugody OSM w Kolnie (obecnie SM Mlekpol w Grajewie) zobowiązał się bezpłatnie dostarczać wodę moim rodzicom. SM Mlekpol w żaden sposób nie wykazał, w jakiej części za zużyty prąd powinienem zapłacić pomimo stanowiska, że obowiązek dostarczania wody stanowi swego rodzaju dożywocie na rzecz moich rodziców, którzy nadal z wody korzystają. Ww. działanie SM Mlekpol w Grajewie odbieram jako swoistą zemstę za rezygnację z mojej strony z dostaw mleka na ich rzecz.
W tym czasie – w 2007 r. w oparciu o kolejny kredyt dla młodego rolnika w PKO BP S.A. rozbudowałem stado bydła o jałówki oraz zakupiłem nowe maszyny niezbędne do prowadzenia większej hodowli. Z dokumentacji bankowej wynikało wówczas, iż moje gospodarstwo i produkcja były stabilne oraz nie zachodziły przesłanki negatywne ku przyznaniu mi kredytu. Nie miałem wówczas żadnych problemów ze spłatą zaciągniętych zobowiązań. Ponieważ wówczas nie miałem żadnych problemów z płynnością finansową, rozwijałem swoje gospodarstwo.
Poszukując lepszych warunków odbioru mleka przeniosłem dostawy mleka do SM PIĄTNICA. POLINDUS – w przeciwieństwie do SM Mlekpol - nie robił żadnych problemów z moim odejściem do innego podmiotu. Jednak problemy zaczęły się piętrzyć ze strony SM Mlekpol. We wrześniu 2008 r. mleczarnia obciążyła mnie koniecznością zapłaty za dostarczoną wodę. W grudniu mleczarnia podtrzymała stanowisko, że nie będzie dostarczała bezpłatnie wody do mojego gospodarstwa. W tym roku odbyłem również rozmowę z prezesem SM Mlekpol. Zaproponowano mi, odkup studni z ujęciem wody znajdującej się na działce będącej moją własnością – przez mleczarnię, a dzierżawioną pod odpowiednimi warunkami przez SM Mlekpol. W drodze na ww. spotkanie, na które jechał ze mną pracownik SM Mlekpol, dowiedziałem się, że sprawa zostanie polubownie załatwiona, jeśli powrócę z dostawami mleka do tejże spółdzielni. W innym przypadku miałem mieć problemy z wodą. Wówczas nie odbierałem tego jako szantażu, ale teraz uważam, że była to próba wywierania na mnie wspływu, abym powrócił z dostawami do SM Mlekpol, a przez to - abym był kartą przetargową prezesa przy negocjacjach z rolnikami, którzy, podobnie jak ja, postanowili zrezygnować z dostaw do SM Mlekpol.
Ponieważ nie miałem żadnych problemów z płynnością finansową w 2009 r. zaciągnąłem kolejny kredyt na zakup ziemi. Dokupiłem 15 ha ziemi i powiększyłem dwukrotnie areał gospodarstwa w stosunku do przejętego gospodarstwa od rodziców. Z uzyskaniem kredytu na ten cel nie miałem żadnego problemu.
W 2010 r. pracując systemem gospodarczym i korzystając z pomocy znajomych i rodziny rozpocząłem rozbudowę obory. W praktyce powstała nowa obora, mogąca pomieścić 80 sztuk bydła mlecznego. Rozbudowę i modernizację sfinansowałem ze środków własnych i kredytów komercyjnych. Z tego względu, już po roku zacząłem produkować ponad pół miliona litrów mleka rocznie. W tym samym roku, również w oparciu o gospodarczy system prac, rozpocząłem budowę nowego domu, gdyż ten, w którym dotychczas mieszkałem z żoną, dziećmi, rodzicami i rodzeństwem był zbyt mały dla dwóch rodzin. W 2010 r. Komisja Nadzoru Finansowego skontrolowała umowy kredytowe zawarte przeze mnie z Hexa Bankiem.
W 2011 r. zacząłem mieć pierwsze problemy finansowe. Wówczas miałem zaciągniętych kilka kredytów, w tym w PKO BP S.A. na ok. 2 000 000,00 zł. Poza tym kredytem bez problemu spłacałem pozostałe zobowiązania. W tym roku PKO BP S.A. zgodziło się na restrukturyzację kredytu, która polegała na zmianie obsługi zadłużenia. Pomoc ze strony banku była jednak pozorna, wszak wysokość miesięcznych zobowiązań względem banku pozostała na tym samym poziomie.
W 2011 r. duża grupa producentów mleka za moim przykładem, zmieniła podmiot mleczarski, do którego odstawiała wyprodukowane mleko. Mieli oni podobnie jak ja wiele problemów z odbiorcą mleka, a ja stałem się dla prezesa SM Mlekpol wrogiem, który zainicjował rewoltę rolników przeciwko mleczarni. Tymczasem moi koledzy zmęczeni byli praktykami stosowanymi przez SM Mlekpol, które nakazywały wątpić w sens dalszej produkcji mleka i jej opłacalność, a o zaprzestaniu dostaw mleka do dotychczasowego odbiorcy zdecydował czynnik ekonomiczny. Rolnicy, którzy odeszli z SM Mlekpol do SM Piątnica spowodowali milionowe straty dla tej pierwszej mleczarni, a już z pewnością obroty tego przedsiębiorstwa spadły o kilka milionów złotych rocznie.
W okresie od kwietnia 2011 r. do marca 2012 r. dostarczyłem 563.033,00 litrów mleka za kwotę 848 383,05 złotych. Ponadto, osiągałem dochody ze sprzedaży bydła na rzeź oraz ze sprzedaży młodzieży bydlęcej. Byłem wówczas szanowanym rolnikiem, a pomimo to kontrahenci zaczęli odmawiać współpracy ze mną na podstawie plotek i pogłosek o mojej rzekomej niewypłacalności. Informacje te były rozpowszechniane w przedsiębiorstwach obsługujących lokalny rynek rolny przez terenowych pracowników SM Mlekpol. Działania te skutecznie wpłynęły na obniżenie mojej wiarygodności finansowej wśród kontrahentów, z którymi współpracowałem w ramach prowadzonego przeze mnie gospodarstwa rolnego. Między innymi gabinet weterynaryjny, który dotychczas rozliczał się ze mną na podstawie faktur VAT z odroczonym terminem płatności, od grudnia 2015 r. zażądał płatności gotówkowych, pomimo iż dotychczas za każdym razem wywiązywałem się terminowo z płatności na jego rzecz. Za przykładem gabinetu weterynaryjnego pozostali kontrahenci zaczęli stosować zasadę płatności gotówką w stosunku do mnie, co do tej pory nie miało miejsca.
W tym czasie do SM PIĄTNICA od stycznia do grudnia 2012 r. dostarczyłem 487 968,00 litrów mleka za kwotę 766 871,54 zł, zaś moje zadłużenie wynosiło ok. 2 500 000,00 zł.
Na przełomie 2012 i 2013 roku Hexa Bank pobrał należne mi dopłaty unijne przekazując je ........... Pomimo piętrzących się kłopotów finansowych wciąż prowadziłem działalność rolniczą i produkowałem mleko. Moi byli kontrahenci w związku z brakiem płatności z mojej strony na ich rzecz za dostarczone przez nich produkty i wykonane usługi uzyskali tytuły wykonawcze przeciwko mnie, zaś komornicy zaczęli zajmować mój majątek. Wniesiono przeciwko mnie szereg zawiadomień w zakresie podejrzenia popełnienia przestępstwa, jednak żadne z fikcyjnych zawiadomień nie znalazło swego finału w sądzie.
Do lipca 2013 r. dostarczałem mleko do SM Piątnica. Wcześniej odbyłem rozmowy z prezesem, przewodniczącym rady i kierownikiem skupu SM Piątnica w sprawie pomocy w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. Zaproponowano mi około 200 000,00 zł w ramach pomocy finansowej, mimo że moje udziały w majątku spółdzielni wynosiły ponad 200 000,00 zł i dostarczałem mleko do spółdzielni za kilkaset tysięcy złotych rocznie. W związku z tym wyciągnięta dłoń ze strony spółdzielni mleczarskiej dawała nadzieję jedynie na odroczenie w czasie agonii mojego gospodarstwa, a nie realną szansę na wyjście ze spirali zadłużenia.
W lipcu 2013 roku firma POLINDUS udzieliła mi pożyczki i podpisałem z nią umowę na odbiór mleka, która obowiązuje do chwili obecnej. W 2014 i 2015 r. wciąż prowadziłem hodowlę bydła mlecznego i młodzieży oraz oddawałem mleko do odbiorcy. W zamian za udzielenie mi pożyczki POLINDUS zażądał zabezpieczenia w formie zastawu na inwentarzu żywym (bydle) i maszynach rolniczych. Kolejne zajęcia komornicze nie pozwalają mi na spłatę zadłużenia wobec POLINDUS S.A. Na krytykę i całkowitą dezaprobatę – jako działania niezgodne z prawem zasługują czynności komornika, który zajął składniki mojego gospodarstwa rolnego, objęte zastawem ustanowionym na rzecz POLINDUS S.A.
W dniu 15 października 2015 r. odbyła się licytacja części nieruchomości gruntowych należących do mnie, zaś Sąd Rejonowy w Łomży udzielił przybicia prawa własności ww. nieruchomości i przysądził ich własność licytantom, nie informując mnie o dacie posiedzenia w przedmiocie przysądzenia prawa własności. Sprzedano w ramach licytacji działki rolne oraz siedlisko wraz z zabudowaniami, które to siedlisko i zabudowania są obciążone dożywociem na rzecz moich rodziców. Choć PKO BP S.A. był głównym wierzycielem, nie dochodziło zwrotu należności w drodze postępowania komorniczego. Kiedy lokalny bank spółdzielczy HEXA Bank wystąpił z licytacją komorniczą, PKO BP S.A. zawetował wspomniane działania jako wierzyciel hipoteczny. POLINDUS zgłosił przeciwko ww. egzekucji powództwo przeciwegzekucyjne, które zostało oddalone.
Moja obecna sytuacja jest tragiczna, moje gospodarstwo upadło, a ja żyję na skraju nędzy, pomimo iż jeszcze kilka lat temu w prasie ogólnopolskiej opisywano mnie jako innowacyjnego młodego rolnika odnoszącego spore sukcesy w hodowli młodzieży bydlęcej. W moich problemach nie znalazłem wsparcia ze strony lokalnych działaczy PSL-u, którzy w oderwaniu od rzeczywistości deklarują przywiązanie do wsi i wyrozumiałość dla szczególnie ciężkiej doli polskich rolników. Nie bez przypadku wspominam w tym miejscu o braku wsparcia ze strony ludowców w sytuacji, gdy szereg przedstawicieli władz SM Mlekpol wywodzi się z szeregów przedstawicieli partii politycznej występującej pod banderą zielonej koniczyny. Dobiła mnie sytuacja z 2015 r., kiedy to w czasie rekordowej suszy, nowo wybrany Burmistrz Stawisk pan Krzysztof Rafałowski wywodzący się z partii PSL przebudowując drogę, zabrał mi ok. 20 arów ziemi z przeznaczeniem pod ww. drogę, niszcząc zasiewy kukurydzy i przestawiając stojący tam od 102 lat krzyż graniczny, stawiany niegdyś na rozstajach dróg.
Martwi mnie nie tylko mój los, lecz także żywot wszystkich polskich rolników. Nikt teraz nie przyjmuje naszej pracy jako cennego daru ziemi, który pochodzi przecież od Boga. Niewiele osób pamięta o tym, że praca tych, którzy uprawiają ziemię, poświęcając temu szczodrze czas i siły, stanowi prawdziwe powołanie. W związku z tym, zasługuje ona, by być uznana i odpowiednio dowartościowana, również w konkretnych decyzjach politycznych i gospodarczych. Chodzi o to, by wyeliminować przeszkody, które krzywdząco obciążają tę tak cenną działalność i często sprawiają, że wydaje się ona mało atrakcyjna dla nowych pokoleń. Równocześnie trzeba zwrócić należną uwagę na zbyt rozpowszechnione odbieranie ziemi rolnictwu, by przeznaczyć ją na inną działalność, wydającą się może bardziej zyskowną. Tu również dominuje bożek pieniądz. Tak jest w przypadku ludzi pozbawionych uczuć, którzy sprzedają rodzinę, matkę. A tu jest pokusa sprzedania matki ziemi. Należy więc w pierwszej kolejności odnaleźć na nowo szacunek do ziemi i rolników i podjąć wszelkie starania by poprawić los polskich chłopów. W związku z tym, proszę o nagłośnienie mojej sprawy i interwencję – nie tylko w mojej sprawie – lecz również w interesie każdego polskiego rolnika - w celu ukazania prawdziwych realiów polskiej wsi i niecnych interesów wielkich przeciwko tym słabym, niezamożnym i uczciwym.
Wszystkich rolników poszkodowanych przez sądy, mleczarnie i komorników proszę o pilny kontakt pod numerem telefonu: 500 813 043.
Jacek Patalan
Spółdzielnia Mleczarska MLEKPOL z Grajewa, poproszona o swoje stanowisko w tej sprawie, odniosła sie tylko do niewielkiego fragmentu listu Pana Jacka:
Droga redakcjo,
w odniesieniu do opublikowanego na łamach portalu mylomza.pl, listu pana Jacka Patalana, w którym winą za swoją obecną sytuację finansową obarcza również SM MLEKPOL, pragniemy zwrócić uwagę na fragment, w którym autor pisze:
„...W dużej mierze wspomnianą inwestycję finansowałem z kredytu przeznaczonego dla młodych rolników, który zaciągnąłem w lokalnym banku – HEXA BANK SPÓŁDZIELCZY z centralą w Piątnicy. Odbiorcą mleka produkowanego w moim gospodarstwie była Spółdzielnia Mleczarska MLEKPOL w Grajewie. Wówczas nie miałem jakichkolwiek problemów ze spłatą kredytu, jak i z dostawami mleka."
Jak sam zaznaczył w czasie, kiedy sprzedawał mleko do SM MLEKPOL w Grajewie, jego sytuacja finansowa była stabilna, a produkcja miała wszelkie szanse rozwoju. Pan Patalan zrezygnował ze współpracy z SM MLEKPOL jak sam pisze, licząc na większe dochody ze współpracy z innymi podmiotami skupowymi. Trudno również nie zwrócić uwagi, że kilkukrotnie zmieniał odbiorców mleka co zwykle nie sprzyja stabilizacji produkcji mleka oraz inwestycjom, szczególnie tym pokrywanym z kredytów. Sam również dodaje, że to firma Polindus egzekwując umówione kredyty i kary umowne doprowadziła do jego trudnej sytuacji gospodarczej.
Z wyrazami szacunku
w imieniu
Zarządu SM MLEKPOL w Grajewie
Kamila Syroka, rzecznik prasowy
Jacek Patalan czyni starania, by zebrać grupę rolników, którzy podobnie jak on czują się poszkodowani przez banki, sądy, mleczarnie czy komorników. O tym, czy planuje jakieś wspólne działania prawne, na razie nie informuje. Jak jednak mówi, swój list oraz kopie dokumentów rozesłał do licznych mediów regionalnych i ogólnopolskich.
Sprawie będziemy się przyglądać i poinformujemy o jej dalszym rozwoju.