Dziś przed Sądem Rejonowym w Łomży rozpoczął się ponowny proces dwóch ratowników oraz lekarza pogotowia, którzy według prokuratury dopuścili się zaniedbań skutkujących tym, że 16-letnia wówczas a dziś już 23-letnia Paulina Sokół jest osobą niepełnosprawną, która nie jest w stanie samodzielnie egzystować.
Sprawa powróciła do sądu pierwszej instancji zgodnie z orzeczeniem Sądu Okręgowego w Łomży z kwietnia 2017 roku. Wówczas to Sąd Okręgowy zajął się odwołaniem od wyroków uniewinniających kierownika pływalni, dwóch ratowników i lekarza pogotowia. Jedynie w stosunku do kierownika pływalni sąd podtrzymał wówczas wyrok uniewinniający, a jeśli chodzi o lekarza Pogotowia Ratunkowego i dwóch ratowników sędzia Małgorzata Mieczkowska orzekła konieczność ponownego, bardziej wnikliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd pierwszej instancji wskazując przy tym błędy popełnione przez Sąd Rejonowy.
- Ja się cieszę, że wreszcie ruszył - mówił o wznowionym procesie ojciec Pauliny Marek Sokół. - My jesteśmy bardzo zmęczeni, bo to już 7,5 roku batalii w sądzie, a drugą batalię toczymy w domu, o zdrowie Pauliny. Jedna i druga jest trudna. Myślę, że ta druga trudniejsza, bo to jest dla nas ogromna tragedia - dodawał.
Podczas dzisiejszego posiedzenia sąd przesłuchał dwoje świadków i odroczył postępowanie do najbliższego piątku. Tego dnia przesłuchiwani będą kolejni świadkowie.
- Naszym celem jest wygrać tę sprawę, bo w mojej ocenie wina oskarżonych jest ewidentna. Gdyby tej winy nie było, gdyby zadziałali tak, jak twierdzą, to ja córkę miałbym już po studiach - powiedział ojciec Pauliny, który występuje w roli oskarżyciela posiłkowego.
Ponad siedem lat temu, mając 16 lat Paulina Sokół zniknęła pod wodą na basenie w Łomży. Nie wiadomo, dlaczego i jak długo się topiła. Z zeznań wynika, że ratownicy nie zauważyli jej od razu, ponieważ "byli zajęci rozmową". Z kolei lekarzowi Pogotowia zarzucane są błędy podczas akcji ratowniczej, które w znacznym stopniu pogorszyły stan dziewczyny.