Coraz więcej osób zmaga się z przykrymi dolegliwościami związanymi z łuszczycą. Odsetek ten oscyluje między 1% a 8% naszego społeczeństwa. Niestety specyfika tej choroby uniemożliwia jej całkowitą eliminację, co sprawia, że leczenie łuszczycy ogranicza się jedynie do minimalizacji objawów z nią związanych.
Łuszczyca jest przewlekłą, zapalną chorobą skóry. Możemy wyróżnić dwa główne typy tej choroby: I – występujący między 35 a 40 rokiem życia i II – oscylujący między 50 a 60 rokiem życia. Rzadko obserwuje się tego typu schorzenie u osób młodych. Mimo zaawansowanych badań nad łuszczycą, której występowanie staje się coraz bardziej powszechne, szczególnie wśród przedstawicieli białej rasy (obserwuje się znacznie niższy poziom zachorowań u osób czarnoskórych, oraz praktycznie brak zachorowań u Indian amerykańskich), nie znaleziono jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jaka jest jej patogeneza, Najbardziej kłopotliwe, a zarazem najbardziej charakterystyczne symptomy łuszczycy to łuskowate zmiany skórne powstające zazwyczaj w miejscach ran i zadrapań. Pojawiają się one również samoistnie, z różnym nasileniem i umiejscowieniem, skutecznie uprzykrzając życie chorego.
Genetyczne podłoże tej choroby powoduje, że nie istnieje lek umożliwiający jej całkowite wyleczenie. Pozostaje, zatem walka z jej symptomami. Jednym ze sposobów minimalizacji zewnętrznych objawów łuszczycy jest fototerapia. Polega ona na działaniu na miejsca chorobowo zmienione, światłem UV o odpowiedniej długości fali, które przedostając się przez skórę niszczy prozapalne limfocyty T. W ten sposób zmniejsza się stan zapalny skóry, a rany goją się szybciej i powstają rzadziej. Co więcej krótkotrwała i regularna ekspozycja skóry na promieniowanie UVB przyczynia się do zwiększenia apoptozy keratynocytów w naskórku, których nadmierna proliferacja jest jedną z przyczyn powstania choroby.
Istnieją specjalnie do tego celu przeznaczone panele i kabiny świetlne, z których chorzy na łuszczyce korzystają w gabinetach lekarskich. Alternatywną formą fototerapii jest zażywanie kąpieli słonecznych oraz korzystanie z solarium. Efekty wspomnianych kuracji są podobne, jednak nie zależnie od miejsca, w których z niej korzystamy, musimy znajdować się pod opieką odpowiednich specjalistów, którzy będą kontrolować rodzaj i ilość stosowanych zabiegów. Zbyt długa ekspozycja na promieniowanie UV może bowiem spowodować poparzenia, które nasilą objawy choroby bądź przyczynią się do powstania innych. Dlatego tak ważny jest dobór minut przy opalaniu w solarium. Na początku nie powinno ono przekraczać 5 minut.
Wciąż słyszysz o tym, że słońce niszczy skórę, przyspiesza starzenie się i może powodować raka. Okazuje się, że promieniowanie ultrafioletowe jest potrzebne nie tylko do walki z łuszczycą ale także do produkcji witaminy D. Właściwości witaminy D są nie do przecenienia. Nie tylko wpływa ona na prawidłowy rozwój kości u dzieci i zapobiega osteoporozie, ale jest też ważna dla naszego układu odpornościowego. Odpowiedni poziom witaminy D w organizmie zmniejsza ryzyko wystąpienia nowotworów i może zapobiegać cukrzycy nawet o 50 procent.
Warto na koniec tylko przypomnieć ze to właśnie solarium zostało stworzone przez naukowców do dostarczania witaminy D w krajach w których brakuje słońca przez cały rok.
Dr Mariusz Kaczorowski Dermatolog, Lekarz medycyny estetycznej.
Zarówno słońce jak i solarium daje poprawienie stanu skóry u wielu osób chorych na łuszczycę.
Źródło: Biotechnologia.pl