To był wieczór pełen elegancji, wzruszeń, ale i sportowego ducha walki – tym razem przeniesionego na parkiet. W piątek, 16 stycznia 2026 roku, maturzyści Liceum Mistrzostwa Sportowego w Łomży świętowali swoje symboliczne 100 dni do egzaminu dojrzałości. Bal odbył się w restauracji "Zajazd Ryś".
Punktualnie o godzinie 19:00, uczniowie – na co dzień widywani w dresach i strojach treningowych – zaprezentowali się w zupełnie nowej odsłonie. Wieczorowe suknie i eleganckie garnitury zastąpiły sportowe trykoty, a gwizdek sędziego ustąpił miejsca pierwszym taktom "chodzonego". Tradycyjny Polonez został wykonany z gracją i powagą, otwierając ten wyjątkowy wieczór.
Bohaterami tegorocznej studniówki była klasa IV – jedyny oddział maturalny w tym roczniku. Na balu bawiła się silna reprezentacja 28 uczniów. Towarzyszyła im dumnie wychowawczyni Emilia Samluk, która przez ostatnie lata wspierała ich nie tylko w nauce, ale i w godzeniu obowiązków szkolnych z wymagającymi treningami.
Część oficjalna nie mogła odbyć się bez przemówienia dyrektor Liceum Mistrzostwa Sportowego Magdaleny Trojanowskiej. Jej wystąpienie było niezwykle osobiste i idealnie dopasowane do charakteru szkoły. Pani Dyrektor porównała nadchodzącą maturę do najważniejszych zawodów sportowych, przypominając uczniom, że ich treningowa dyscyplina jest ich największym atutem.
- Piłkarze wiedzą, że mecz wygrywa się nie tylko talentem, ale konsekwencją i pracą zespołową. (...) Matura to nie sprint, to maraton. Trzeba dobrze wystartować, utrzymać tempo i mieć siłę na ostatnie metry – mówiła Magdalena Trojanowska.
Reklama
Dyrektor podkreśliła również rolę trenerów, którzy uczyli młodzież "nie tylko techniki, ale także charakteru i zasad fair play". Życzyła maturzystom, aby ten wieczór był ich "zwycięskim meczem", a parkiet stał się ich stadionem.
Po części oficjalnej i pełnych emocji słowach dyrekcji, nadszedł czas na kolejną tradycję – walca z nauczycielami i rodzicami.
Gdy formalnościom stało się zadość, stery przejął DJ & Wodzirej Mateusz Niksa. To on zadbał o to, by nikt nie siedział przy stolikach. Parkiet w "Zajeździe Ryś" płonął, a maturzyści udowodnili, że kondycję mają żelazną nie tylko na boisku czy ringu, ale także w tańcu.
Maturzystom z "LMS-u" życzymy połamania piór w maju. Pamiętajcie słowa Waszej Dyrektor: "Najważniejsze to nigdy nie zejść z ringu przed ostatnim gongiem". Powodzenia