Reklama

Stan wyższej konieczności Lecha Kołakowskiego [VIDEO]

28/09/2018 16:14

Okazuje się, że przekroczenie prędkości o 58 km/h w terenie zabudowanym przez posła Lecha Kołakowskiego z Prawa i Sprawiedliwości być może jest bardziej zawiłą historią. Policja oficjalnie poinformowała, że podczas kontroli drogowej kierowca nie posiadał przy sobie dokumentu prawa jazdy, jednak anonimowe źródła podały redakcji TVN, że funkcjonariusze początkowo zatrzymali posłowi licencję.

Przypomnijmy, że we wtorek, 18 września po godz. 20.00 poseł Lech Kołakowski pędził przez Piątnicę 108 km/h, a tym samym przekroczył dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym o 58 kilometrów. Pech chciał, że brawurową jazdę polityka Prawa i Sprawiedliwości uchwycił wideorejestrator "drogówki", która zatrzymała auto do kontroli drogowej. 

Polityk nie zasłonił się immunitetem, wiec dalej za wykroczeniem powinno iść natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy na okres 3 miesięcy, mandat karny w wysokości od 400-500 zł oraz 10 punktów karnych. Tak się jednak nie stało.

Reklama

- Jeżeli chodzi o kierującego tym pojazdem, przekazał on policjantom informację, że nie posiada prawa jazdy - mówi rzecznik prasowy KMP Łomża, asp. Ewelina Szlesińska.

W serwisie "TVN24.pl" czytamy - "Jednak według naszych źródeł, które proszą o zachowanie anonimowości, początkowo policjanci odebrali posłowi prawo jazdy". W rozmowie z "TVN-em" anonimowi informatorzy przyznają zgodnie - Rozgrzały się telefony i wezwani do komendy musieli mu zwrócić.

Doniesienia, jakoby posłowi najpierw zatrzymano, a potem zwrócono prawo jazdy, dementuje komendant Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Reklama

- Absurd. Policjanci jechali radiowozem z wideorejestratorem, co oznacza, że ich interwencja została nagrana. Również notatki, z którymi się zapoznałem, mówią, że poseł nie miał po prostu ze sobą prawa jazdy - odpowiada "TVN-owi" nadinspektor Kołnierowicz.

Obecnie KMP Łomża prowadzi w tej sprawie postępowanie wyjaśniające. Stan wyższej konieczności miał być powodem posła Kołakowskiego, dla którego przekroczył prędkość o prawie 60 kilometrów. Obecnie nie zostało sprecyzowane, co dokładnie miało być ów stanem wyższej konieczności.

Reklama

- W trakcie kontroli, kierujący pojazdem poinformował policjantów, że powodem przekroczenia prędkości był stan wyższej konieczności. Z tego też względu, policjantów rolą i obowiązkiem jest teraz wyjaśnienie, czy rzeczywiście taka okoliczność miała miejsce - mówi oficer prasowy KMP w Łomży asp. Ewelina Szlesińska.

W maju tego br. Senat przyjął nowelizację Prawa o ruchu drogowym, dzięki której osoba przekraczająca prędkość o ponad 50 km/h w terenie na zabudowanym nie zostanie pozbawiona prawa jazdy na trzy miesiące, pod warunkiem, że niedozwolona prędkość spowodowana była w związku ze stanem wyższej konieczności np. przewożeniem rannego do szpitala.

Reklama

Polityk Prawa i Sprawiedliwości marszałek Stanisław Karczewski w rozmowie z "TVN24" wyraził nadzieję, że jego klubowy kolega odda prawo jazdy na trzy miesiące.

- Takie jest prawo i wobec każdego powinno być respektowane - mówi "TVN-owi" marszałek Stanisław Karczewski.

Próbowaliśmy porozmawiać z samym zainteresowanym, jednak Lech Kołakowski odmówił komentarza w tej sprawie.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości