Martwego cielaka wyłowiono dziś późnym wieczorem w miejscowości Rakowo-Boginie. Prawdopodobnie była to swego rodzaju „gospodarska utylizacja ” wykonana przez rolnika, któremu padło zwierzę. To działania bez wyobraźni, zagrażające bezpieczeństwu sanitarno-weterynaryjnemu.
Zwierzę, według strażaków musiało przebywać w rzece ponad 2 tygodnie. Nie miało w uchu kolczyka z numerem identyfikacyjnym. Niemożliwe jest więc ustalenie jego właściciela. Gdyby takowy został znaleziony, musiałby pokryć koszty utylizacji . Nałożono by też na niego mandat karny w wysokości 500 zł.
Hodowca, który wyrzucił zwierzę, zapewne nie pomyślał o zagrożeniu, jakie za sobą niesie takie działanie. W wodzie mogłyby się rozwinąć groźne dla ludzi bakterie zagrażające bezpieczeństwu sanitarno-weterynaryjnemu.
Padlinę odebrała firma utylizacyjna.
Zachowanie hodowcy jest niezrozumiałe, ponieważ zgłoszenia upadku bydła, owiec, kóz lub świń można dokonać w najbliższym Powiatowym lub Regionalnym Biurze ARiMR i jest to refundowane. Jedynym obowiązkiem producenta rolnego jest tylko wypełnienie stosownych dokumentów.