Reklama

Tak się utylizuje „po naszemu”! [FOTO]

08/07/2014 20:36

Martwego cielaka wyłowiono dziś późnym wieczorem w miejscowości Rakowo-Boginie. Prawdopodobnie była to swego rodzaju „gospodarska utylizacja ” wykonana przez rolnika, któremu padło zwierzę. To działania bez wyobraźni,  zagrażające bezpieczeństwu sanitarno-weterynaryjnemu.

Zwierzę, według strażaków musiało przebywać w rzece ponad 2 tygodnie. Nie miało w uchu kolczyka z numerem identyfikacyjnym. Niemożliwe jest więc ustalenie jego właściciela. Gdyby takowy został znaleziony, musiałby pokryć koszty utylizacji . Nałożono by też na niego mandat karny w wysokości  500 zł.

Hodowca, który wyrzucił zwierzę, zapewne nie pomyślał o zagrożeniu, jakie za sobą niesie takie działanie. W wodzie mogłyby się rozwinąć groźne dla ludzi bakterie zagrażające bezpieczeństwu sanitarno-weterynaryjnemu.

Padlinę odebrała firma utylizacyjna.

Reklama

Zachowanie hodowcy jest niezrozumiałe, ponieważ zgłoszenia upadku bydła, owiec, kóz lub świń można dokonać w najbliższym Powiatowym lub Regionalnym Biurze ARiMR  i jest to refundowane. Jedynym obowiązkiem producenta rolnego  jest tylko wypełnienie stosownych dokumentów. 

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości