Reklama

Tor żeglugowy na Narwi i Pisie będzie katastrofą naturalną?

30/08/2018 13:25

Plan Polskiego Gospodarstwa Wodnego Wód Polskich mający na celu m.in. regulację koryta Narwi oraz pogłębienie Pisy i budowę co najmniej dwóch podpiętrzeń nie wszystkim się podoba. Ambitny pomysł państwowej jednostki zakłada wskrzeszenie toru żeglugowego na wyżej wymienionych rzekach, dzięki czemu Warszawa zyskałaby wodne połączenie z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. TVN Warszawa donosi, że sprzeciw wnoszą ekolodzy i żeglarze.

Budowa szlaku turystycznego Stefana Batorego, która miałaby prowadzić z Warszawy rzekami Narew i Pisa do Krainy Wielkich Jezior Mazurskich,  nie popierają doświadczeni żeglarze oraz ekolodzy. Inwestycja miałaby kosztować prawie pół miliarda zł i zostać zrealizowana w czasie 3-4 lat. O wielki planach Polskiego Gospodarstwa Wodnego Wód Polskich pisaliśmy tu: Wskrzeszą tor żeglugowy na Pisie i Narwi.

- Czemu to ma służyć? Nie widzę sensu wydawania milionów złotych na modernizację tych pięknych naturalnych rzek. Narew, a w szczególności Pisa, płynie przez łąki i dzikie tereny. Przyroda jaką można podziwiać po drodze jest niesamowita. Ludzie płyną tym szlakiem, bo chcą przeżyć piękną przygodę - mówi dla TVN Warszawa żeglarz Paweł Motel.

Reklama

W głosach sprzeciwu wobec rządowego pomysłu można usłyszeć, że rzeki utracą swoją dzikość i naturalne piękno. Zniszczone zostaną naturalne środowiska ryb oraz ptaków. Wśród żeglarzy panuje przekonanie, iż szlak można pokonać, jeśli jest się świadomym, doświadczonym żeglarzem i wybierze się odpowiedni termin i sprzęt do takiego spływu.

- Takie zabiegi to robienie z tych rzek kanału spływowego. Nie róbmy tego. Jak chcemy popływać wśród betonu, to zapraszam na Kanał Żerański. Moim zdaniem moglibyśmy tylko poprawić stan portów i przystani, żeby można było podczas tej pięknej podróży wygodnie się zatrzymać. Popieram pomysł modernizacji portu w Ostrołęce - komentuje dla TVN Warszawa Paweł Motel.

Reklama

Pośród ekologów panuje przekonanie, iż ingerowanie w bieg rzeki poprzez sztuczne manipulacje w korycie czy też pogłębianie nie jest dobrym rozwiązaniem. Takie działania jak zmiany koryt poprzez betonowanie, były realizowane w krajach zachodnich, które zaczęły odchodzić od tego typu rozwiązań.

Zapytany o zdanie przez TVN Warszawa wędkarz Paweł Gugała jest podobnego zdania - Nasi zachodni sąsiedzi idą w stronę renaturyzacji rzek, za to my wchodzimy w etap zmian, które skończą się katastrofą ekologiczną. Każda ingerencja w naturalny bieg rzeki jest zła. Organizmy nie mogą się rozmnażać, zmienia się natlenienie, a co za tym idzie, robi się śmierdzący kanał zamiast rzeki. Gatunki ryb po upływie pięciu do maksymalnie dziesięciu lat zanikają i zostają tylko te najbardziej podstawowe, które potrafią żyć w tym mule.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości