Dramatyczne sceny na ulicy Zawadzkiej w Łomży. Zamiast ostatnich przygotowań do wigilijnej kolacji – ryk syren, rozstawiony parawan i walka o życie na środku jezdni. Dziś, tuż przed godziną 10 doszło do bardzo groźnego wypadku, który sparaliżował ruch w tej części miasta.
Wszystko działo się na odcinku między Rondem Solidarności a skrzyżowaniem z Niemcewicza. Kierowca mercedesa, jadący w stronę ulicy Przykoszarowej, nagle stracił panowanie nad autem. Samochód zjechał na przeciwległy pas, z impetem przebił bariery i uderzył czołowo w prawidłowo jadącego nissana.
Świadkowie mówią o ogromnym huku. Chwilę później na miejscu były już wszystkie służby. Sytuacja od początku wyglądała bardzo źle – strażacy musieli rozstawić parawan ochronny, co zazwyczaj zwiastuje walkę o życie. I faktycznie, jedna z osób była reanimowana bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Według nieoficjalnych informacji, 77-letni kierowca mercedesa mógł zasłabnąć jeszcze w trakcie jazdy, co doprowadziło do utraty kontroli nad pojazdem.
Ostatecznie poszkodowany trafił do szpitala. Nie był jednak jedyną osoba poszkodowaną tego zderzenia.
– Do szpitala zostały zabrane łącznie cztery osoby. Ruch na odcinku od skrzyżowania z Niemcewicza do Ronda Solidarności został całkowicie wstrzymany – przekazała podkom. Karolina Wojciekian, oficer prasowy KMP w Łomży.
Na ten moment ulica wciąż jest nieprzejezdna, a kierowcy muszą korzystać z objazdów przez sąsiednie osiedla.