Poseł Bernadeta Krynicka kilkarotnie już trafiała na łamy bulwarowej prasy. A to za sprawą zabójczej kreacji, a to nie mniej zabójczej, ognistoczerwonej fryzury. Tym razem trafiła z zupełnie innego powodu, choć wcale nie mniej "zabójczego"...
Portal Fakt24 opublikował dzis kilka zdjęć łomżyńskiej posłanki w okolicznościach zupełnie innych, niż to dotychczas bywało. Autor tekstu oczywiście przypomina skąd wzięła się wśród sejmowych fotoreporterów popularność parlamentarzystki, ale zwraca też uwagę na nowy, zupełnie odmienny od tamtych image. Tym razem bowiem poseł Bernadeta Krynicka dała się sfotografować (dosłownie, bo zdjęcia są wyraźnie pozowane) na strzelnicy, z bronią w ręku.
"Zamiast kuszących sukienek przywdziała bojówki, a w jej rękach pojawiła się śmiercionośna broń!" - pisze autor tekstu na Fakt24 i tak właśnie jest. Jak czytamy w internetowym wydaniu Faktu, "Tym razem posłanka PiS zaskoczyła, ale swoją oryginalną pasją. Zamiast kuszącej sukienki przywdziała bojówki, a w jej rękach pojawiła się broń. Na zdjęciach ze strzelnicy widać, że świetnie radzi sobie zarówno z karabinem, jak i pistoletem. Parlamentarzystka dziarsko pozuje z bronią. Za jej plecami widać natomiast dwie tarcze, które dowodzą, że z celnością nie ma większych problemów. Jej wyniki mogłyby wręcz zawstydzić niejednego mężczyznę!"
Prawdę mówiąc jakoś nas to specjalnie nie dziwi, a widok pani poseł strzelającej z broni ani trochę nie razi. W przypadku zagrożenia wiemy już natomiast kto nas będzie bronił. A może w kolejnej kadencji pani poseł planuje objąć posadę w jednym z pasujących do tego hobby ministerstw?
Cały artykuł dostępny jest na https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/poslanka-bernadeta-krynicka-z-pis-na-strzelnicy/rb7wls2