Według raportu sporządzonego na koniec poprzedniej kadencji samorządu, zadłużenie Łomży z końcem 2014 roku wyniosło ponad 111,5 mln złotych. Zgodnie z informacją Urzędu Miejskiego w Łomży, na koniec roku 2017 ma ono osiągnąć poziom blisko 118,8 mln złotych. Na co Miasto wydaje pożyczone pieniądze?
Jeżeli przypomnimy sobie kampanię wyborczą z jesieni 2014 roku, to zwłaszcza w kampanii prezydenckiej kwestia zadłużenia Miasta była podnoszona bardzo często przez wszystkich kandydatów i przez wszystkich, poza ówczesnym prezydentem, mniej lub bardziej poddawana krytyce. Również obecny prezydent Łomży krytykował swojego poprzednika za to, że "zadłużył miasto ponad miarę". Jak się okazuje, punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Choć zadłużenie Łomży na koniec 2017 roku będzie o ponad 7 mln złotych wyższe niż trzy lata wcześniej, to okazuje się, że "poziom zadłużenia Miasta jest stabilny, nie zagrażający jego gospodarce finansowej".
Na co Miasto przeznacza pożyczane od banków pieniądze? Wymieniane są przede wszystkim dwa cele. Pierwszy to realizacja inwestycji. Drugi - spłata wcześniejszych zobowiązań.
Obecnie zaciągnięte zobowiązania Łomża ma spłacać do końca 2030 roku, ale trudno uwierzyć w to, że za 13 lat obudzimy się już bez długu. Już dziś władze Łomży planują bowiem kolejne pożyczki. W przygotowanej na najbliższą sesję analizie możemy wyczytać, że od 2019 roku nie planuje się zaciągać kolejnych zobowiązań, ale ani słowa nie ma o roku 2018. Można więc domyślać się, że będzie to rok kolejnych kredytów. Zresztą nawet pisząc o braku planów pożyczkowych od 2019 roku samorząd zastrzega sobie, że "z uwagi na możliwość dofinansowania z budżetu UE do roku 2020 - 2024 istnieje prawdopodobieństwo zwiększenia kwoty zadłużenia", ale Miasto nie planuje tak daleko ze względu na "występujące ryzyka makroekonomiczne".
W 2017 roku wydatki Miasta na obsługę długu wyniosą wedlug planu 2,9 mln złotych. Choć to mniej (o ok. 85 tys. zł) niż rok wcześniej, to jak przyznają władze niewielka ich w tym zasługa, bo wynika przede wszystkim z "utrzymującej się na niskim poziomie stawki WIBOR". Ta jednak kiedyś musi wzrosnąć, a wówczas wzrosną także koszty, które spłacać będziemy my, nasze dzieci i dzieci naszych dzieci.
Już nie możemy doczekać się kolejnej kampanii wyborczej i tego, co będą mówili kandydaci o zadłużaniu Miasta...
Zobacz:
Raport z kadencji 2010-14 Analiza poziomu kredytów i pożyczek zaciągniętych przez Miasto