W sali łomżyńskiego „Labiryntu” w ostatnią sobotę stycznia nikt nie myślał o radach pedagogicznych, poprawianiu sprawdzianów czy zbliżających się wywiadówkach. 31 stycznia nauczyciele z Łomży i okolic udowodnili, że po ciężkim półroczu potrafią bawić się z taką samą pasją, z jaką na co dzień edukują młode pokolenia.
Doroczny Bal Nauczycielski, organizowany przez łomzyński oddział ZNP, to już w mieście tradycja, ale tegoroczna edycja miała w sobie sporo autentycznej energii. Zamiast oficjalnych przemówień i sztywnej atmosfery, postawiono na integrację w luźniejszym wydaniu. Choć stroje były wieczorowe, nastroje – zupełnie swobodne. Przy stołach dominowały rozmowy, które rzadko schodziły na tematy szkolne. I o to właśnie chodziło: żeby na te kilka godzin zapomnieć o dziennikach elektronicznych i po prostu pobyć ze sobą w innych okolicznościach.
Restauracja „Labirynt” wypełniła się pracownikami oświaty i przyjaciółmi środowiska. Muzyka? Tu nie było miejsca na nudę – zestaw utworów dobrano tak, że parkiet rzadko kiedy pustoszał. Od starszych hitów po nowsze rytmy, przy których bawili się zarówno ci, którzy w zawodzie są od dekad, jak i młodzi stażem nauczyciele.
– To taki moment w roku, kiedy możemy się nawzajem zobaczyć nie w biegu na korytarzu, ale przy dobrej kolacji i muzyce. To ładuje baterie na drugą połowę roku – dało się słyszeć w kuluarach.
Organizatorzy z łomżyńskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego mogą zaliczyć ten wieczór do udanych. Nie było niepotrzebnej pompy, za to dużo szczerej życzliwości i humoru, który w tej profesji jest przecież niezbędny do przetrwania. Bal pokazał jedno: łomżyńska oświata trzyma się razem, a wspólna zabawa to najlepszy sposób na to, by wejść w kolejny semestr z nową energią.