To już łomżyńska tradycja – 11 listopada, gdy cała Polska świętuje odzyskanie niepodległości, Morsy z Łomży i ich sympatycy wchodzą do lodowatej Narwi, by w nietypowy sposób zamanifestować swoją miłość do ojczyzny. Nie inaczej było i w tym roku – kilkadziesiąt osób zebrało się na miejskiej plaży, by wspólnie zanurzyć się w wodzie, odśpiewać hymn i uczcić 107. rocznicę odzyskania niepodległości.
Ubrani w biało-czerwone stroje, z flagami, szalikami i patriotycznymi akcentami, stworzyli barwny i pełen energii obraz wspólnoty, która łączy ducha narodowego święta z pasją do morsowania.
– To nasz sposób na świętowanie wolności – mówił Karol Sztejno, lider grupy.
W tym roku łomżyńskie morsowanie zyskało nową lokalizację – ze względu na budowę kolejnego etapu bulwarów, Morsy przeniosły się nieco dalej, pod most. Tam też stanął ich charakterystyczny wiatę, pod którą przebierają się, spotykają i integrują.
Mimo zmiany miejsca, klimat wydarzenia pozostał ten sam. Było radośnie, rodzinnie i z pełnym zaangażowaniem.
– Warunki idealne – bez wiatru, bez deszczu, z dużą dawką dobrej energii. Atmosfera jak zawsze świetna, ale dziś naprawdę wyjątkowa – zwierza Beata Chojnowska z grupy Morsy Łomża.
Dla członków grupy Święto Niepodległości ma szczególne znaczenie.
– To dzień ważny dla każdego Polaka i Polki, a my – mimo że jeszcze niezrzeszeni – pokazujemy, że potrafimy wspólnie świętować i dobrze się przy tym bawić. Liczymy na siarczyste mrozy. Morsów może i przybywa powoli, ale każdy jest mile widziany. Zapraszamy w każdą środę, sobotę i niedzielę na miejską plażę - kończy pani Beata
Reklama
Dla łomżyńskich morsów zimna kąpiel to coś więcej niż hobby. To forma integracji, sposób na wzmocnienie odporności, ale też wyraz przywiązania do wartości, które ich łączą. A 11 listopada – dzień szczególny – nabiera w ich wykonaniu jeszcze głębszego znaczenia. W zimnej wodzie, z Mazurkiem Dąbrowskiego na ustach, pokazują, że patriotyzm może mieć wiele twarzy – nawet tę zamarzniętą.