Już od 25 kwietnia, w Galerii Pod Arkadami, będzie można obejrzeć wystawę Mariusza Tomczuka.
- Krzesło – przedmiot codziennego użytku, prozaiczny do bólu, a jednak pełen charakteru. Siadamy na nim, wieszamy gacie, rzucamy nim w złości, a czasem robimy z niego namiot z dzieciństwa. Towarzyszy nam od tysiącleci, zmieniając formę, styl i znaczenie, ale zawsze służąc jednemu – człowiekowi. W moich fotografiach krzesła stają się bohaterami – niemymi świadkami codzienności, emocji, wspomnień. Są jak ludzie – piękne, zużyte, niedoskonałe, ale zawsze z historią- opisuję swoje inspiracje artysta Mariusz Tomczuk.
Mariusz Tomczuk- rocznik `62, mieszkaniec Hrubieszowa na Lubelszczyźnie, ogrodnik z wykształcenia, fan łażenia po skałach, pływania, rolkarstwa i innych fanaberii. Teoretyczny i praktyczny miłośnik dzikich ogrodów i fotografii, zwłaszcza jej tradycyjnej formy, jak choćby ambrotypii, cyjanotypii, fotografii litowej czy tradycyjnej żelatynowo- srebrowej. Tworzy we własnym atelier i małym studio, ale też w plenerze. Tematycznie otwarty na różne projekty, ale głównie są to portrety, architektura, martwa natura, pejzaż. Autor 20 wystaw, w tym jednej zbiorowej. Prowadzi warsztaty i spotkania fotograficzne. Ceni wernisaże jako formę bezpośredniego kontaktu z twórcą, jego historią i postrzeganiem tego, co nas otacza. Procesy chemiczne, pracę w ciemni, oprawę traktuje jako jeden proces twórczy, mający znamiona autorskiego. Ciągle podziwiający pędzel impresjonistów, światła Vermeer`a czy Rembrandt`a, prace takich fotografów, jak Lindbergh, Coigny, Roversi, czy Sally Mann. No i konstruktor własnego aparatu wielkoformatowego, którym realizuje niektóre pomysły, obok niezmordowanej Globiki z byłego NRD, czy średnio formatowej Mamiyi.
Wernisaż wystawy odbędzie się w najbliższy piątek, 25 kwietnia o godzinie 18:00 w Galerii pod Arkadami.