Kiedy dwoje wybitnych reprezentantów Ziemi Łomżyńskiej spotyka się na obradach Sejmiku Województwa Podlaskiego w Białymstoku, można być pewnym jednego: nudy nie będzie. Podczas wczorajszej XXI sesji sejmiku, radna Bernadeta Krynicka i członek zarządu województwa Jacek Piorunek urządzili sobie werbalne zapasy, udowadniając reszcie regionu, że nikt tak pięknie i z takim przytupem nie pierze publicznie brudów, jak sąsiedzi z jednego podwórka. Białystok patrzył i nie dowierzał.
Zaczęło się wręcz usypiająco merytorycznie – od dyskusji nad podwyżką opłat za państwowe egzaminy na prawo jazdy o całe 3 złote. Radna Krynicka postanowiła stanąć w obronie uciśnionych obywateli i wyraziła stanowczy sprzeciw wobec sięgania do ich kieszeni. Na to z miejsca zareagował wywołany do tablicy Jacek Piorunek, który postanowił wyciągnąć typowo łomżyńskie „haki”. Bezlitośnie wypomniał radnej drastyczne podwyżki w kierowanym przez nią łomżyńskim MOSiR-ze:
- Jak to jest w Łomży, kiedy na wniosek dyrektora MOSIRU rada miasta zwiększyła opłaty za bilet na obu basenach o 50% na Pani wniosek o 50%, a dzisiaj dzisiaj dyskutujemy o kwocie 3 zł.
Reklama
Oburzona radna szybko przeszła do kontrofensywy, wyjaśniając, że to wierutna manipulacja, bo z cennika wynika coś zupełnie innego:
- Na 133 pozycje, na dwa obiekty, podwyżki dotyczyły 10 pozycji i być może te pozycje dotknęły pana kolegów.
Gdy argumenty basenowe uległy wyczerpaniu, debata płynnie przeszła w ocenę kompetencji zawodowych i... fizycznych cech przeciwnika. Radna Krynicka z gracją, która zdążyła już przejść do historii parlamentaryzmu, rzuciła pod adresem oponenta:
- Jaki tu manipulator siedzi niedużego wzrostu, ale członek!
Reklama
Dla wzmocnienia przekazu, ironicznie apelowała również do prowadzącego obrady, by „Pan członek Piorunek mi nie przeszkadzał”. Jacek Piorunek, wykazując się powściągliwością godną weterana podlaskich sesji, przyjął tę terminologiczną zaczepkę ze spokojem:
- Nazywa Pani mnie członkiem dobrze niech będzie no tak jest to w nomenklaturze samorządu województwa [...] no jestem członkiem proszę bardzo tylko wie Pani, już tą funkcję pełnię trzeci raz w kadencji sejmików [...] a dla Pani to jest nigdy i nie będzie osiągalne.
Reklama
Prawdziwy wulkan emocji wybuchł jednak w momencie, gdy w ruch poszły argumenty o lokalnym rodowodzie. Piorunek postanowił uderzyć w ton zatroskanego patrioty z dziada pradziada:
- Jest mi niezwykle przykro, Pani radna pochodzi z miasta, w który moja rodzina mieszka już 300 lat, to ona się co prawda do niego sprowadziła.
Sugestia, jakoby radna była łomżynianką „z importu”, rozsierdziła Bernadetę Krynicką. Natychmiast i z dumą wyłożyła na stół swoje meldunkowe CV:
- Pan uważa, że jako 300 lat Pana rodzina jest w mieście Łomża to Pan jest lepszego sortu? Pan się myli, bo ja się urodziłam w Łomży, wychowałam na wsi, mieszkam od 91 roku w tym mieście i w niczym nie czuję się gorzej od Pana.
Reklama
Dodała też miażdżącą refleksję historyczną dotyczącą popularności swojego przeciwnika przez wiekami:
- Ile mieszkańców liczyła Łomża 300 lat temu? Bo te 300 lat temu ci mieszkańcy Pana by nie wybrali.
Finałowe starcie należało jednak do liczb. Skoro Piorunek zarzucił Krynickiej, że pewnych funkcji zarządczych „nie osiągnie”, Krynicka wyprowadziła cios ostateczny, przypominając swoją ogólnopolską karierę:
- Nie sądzę, że Pan osiągnie miejsce w parlamencie, bo przypominam Panu że jestem posłem VIII kadencji Sejmu RP.
Reklama
Chłodna matematyka ostatnich wyborów samorządowych posłużyła radnej za kropkę nad "i":
- Bo Pan członek jest członkiem przypadkiem. Miał dużo szczęścia, otrzymał 2 lata w temu 6580 głosów. Był pierwszy na liście, w ogóle nie wstawił sobie konkurencji żadnej i bał się czy ja czasami go nie przebiję. Miałam 6392 głosy, byłam z ósmej pozycji i miałam kolegów u siebie na liście i koleżanki, więc niech Pan nie mówi czego to ja w życiu nie osiągnę, bo Pan tego nie osiągnie co ja!
I tak oto, dzięki zaangażowaniu naszych lokalnych luminarzy, nudne sprawy całego województwa musiały ustąpić miejsca wielkiemu, pełnemu merytoryki show. Czekamy z wypiekami na twarzy na kolejną sesję sejmiku, w nadziei, że politycy z Łomży znów znajdą powód, by z równą klasą reprezentować nasze miasto w Białymstoku.