Łącznie 14-osób w wieku od 3 do 78 lat zatruło się marihuaną podczas kolacji wigilijnej, która miała miejsce w jednej z miejscowości w gminie Szumowo. Starsi członkowie rodziny trafili do pobliskich szpitali, w tym do łomżyńskiej placówki, młodsi natomiast do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Jak się okazuje, do zatrucia nie doszło przypadkowo.
24 grudnia, podczas kolacji wigilijnej w miejscowości Mroczki-Stylągi w gminie Szumowo doszło do zatrucia 14-osobowej rodziny. Po spożytym wspólnie posiłku wszyscy uczestnicy kolacji poczuli się źle, skarżąc się na bóle i zawroty głowy, u czwórki dzieci wystąpiły dodatkowo wymioty.
Rodzina obawiała się, że to wynik zatrucia czadem. Do pilnej interwencji w Mroczkach-Stylągach zadysponowano zatem 9 zespołów ratownictwa medycznego, 5 jednostek straży pożarnej i policję. Obecności tlenku węgla nie potwierdziły jednak żadne pomiary wykonane przez strażaków, a samopoczucie członków rodziny nie ulegało poprawie.
Wezwane na miejsce zdarzenia karetki rozwiozły członków rodziny do okolicznych szpitali. Przynajmniej jedna z tych osób trafiła do Wojewódzkiego Szpital im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży, gdzie została otoczona natychmiastową opieką w szpitalnym oddziale ratunkowym.
W tym czasie służby intensywnie pracowały nad ustaleniem rzeczywistych przyczyn tego dramatycznego w skutkach zdarzenia. Po szczegółowym jego rozpoznaniu udało się ustalić, iż odpowiedzialna za całe zdarzenie była medyczna marihuana, która została znaleziona w mieszkaniu zatrutej rodziny.
W mieszkaniu nie znaleźliśmy nielegalnych substancji. Były tylko olejki THC, każdy owinięty receptą. Prawdopodobnie zawartość jednego ktoś przelał do butelki z olejem spożywczym – potwierdził serwisowi Wyborcza.pl młodszy inspektor Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.
Ustalenia policji poparli lekarze, którzy wstępnie rozważali różne przyczyny złego samopoczucia wszystkich członków rodziny. Wyniki wykonanych badań potwierdziły jednak właśnie zatrucie marihuaną.