- Doskonale pamiętam pierwszy egzemplarz zakupiony do naszej kolekcji. Jest to stojący tutaj przed głównym wejściem do galerii, kupiony jeszcze w latach 70-tych, zabytkowy motocykl M72 produkcji radzieckiej - mówi właściciel potężnej kolekcji motocykli Motostodoła z Jedwabnego Ryszard Wądołowski. - Myśmy wtedy takimi motocyklami jeździli. Naprawiało się je, szukało części, dosłownie po całej Polsce. Części do nich kupowaliśmy nawet od dyplomatów radzieckich w Warszawie, bo w tych czasach był to duży problem, części na rynku brakowało - wspomina Ryszard Wądołowski.
Kolejnym motocyklem w kolekcji był włoski Ducati.
- Pod koniec lat 80-tych mój brat był w Stanach Zjednoczonych i kupił tam dwa motocykle. Jednym z nich był Ducati. Jak się o tym dowiedziałem, od razu powiedziałem, że to będzie moja maszyna. Ducati to bardzo ciekawa, dość mało znana marka, o bardzo charakterystycznych rozwiązaniach technicznych. Był to Ducati Paso 750 w wersji Limited. Wyprodukowano ich tylko kilka sztuk na cały świat. Mam go do tej pory, choć nie został wystawiony tu w galerii - opowiada Wądołowski, który jest znanym w środowisku motocyklistów mechanikiem motocyklowym.
Podczas kończącego się już weekendu klienci Galerii Veneda mają niepowtarzalną okazję zapoznać się z niewielkim fragmentem liczącej ok. 300 sztuk kolekcji motocykli firmy z Jedwabnego. Cała kolekcja nie zmieściłaby się nawet w obszernych holach Venedy. Wybrano zatem 28 najciekawszych zdaniem właścicieli egzemplarzy. Każdy z nich jest sprawny i gotowy do jazdy, większość jednak tylko stoi i ładnie wygląda z jednego, bardzo prozaicznego powodu. Nie są zarejestrowane, ponieważ wiąże się to z opłacaniem ubezpieczenia, co w przypadku tak wielu maszyn stanowi poważne i niepotrzebne koszty.
Motocykle trafiają do kolekcji w bardzo różnym stanie. Część jest kupowana w stanie idealnym, sprawnych i niewymagających nakładu pracy, ale duża ilość również uszkodzonych, niekompletnych, które zostały wyremontowane i doprowadzone z powrotem do stanu świetności. Część z nich wciąż jeszcze czeka aż będzie dość czasu by je odrestaurować.
Prawdziwą perełką wystawy jest gigantyczny Boss Hoss V8 z silnikiem corvetty o mocy ponad 350 koni mechanicznych i pojemności 5,7 litra, stojący przy głównym wejściu do galerii.
- Boss Hoss to marka amerykańska, motocykl zbudowany specjalnie dla szalonych Amerykanów, bodajże z Luizjany. Motocykl duży, słusznych rozmiarów, trzeba też do niego słusznych rozmiarów kierowcy. Próbowałem co prawda jazdy na nim, ale tylko po podwórku. Od 30 lat jeżdżę motocyklami, ale siedząc na nim czułem duży respekt. To nie są żarty, to jest 350 koni mocy i 500 kg masy - tłumaczy współpracownik właścicieli kolekcji Jan Nikiel, który polecił również zwrócenie szczególnej uwagi na trzy inne egzemplarze wystawione w galerii.
- Pierwszym jest Ducati Darmah 900 SD z 1982 roku, zaleziony takimi dziwnymi kanałami przez klub motocykli Ducati ze Stanów Zjednoczonych. Jest to motocykl w oryginalnym stanie, nic przy nim nie było przerabiane. Jego cechy charakterystyczne to napęd wałków rozrządu poprzez wałki "królewskie", rozrząd desmo, czyli nie ma tam sprężyn zaworowych, tylko sterowanie zaworami jest poprzez takie dźwigienki i rozrząd OHC. Kolejny to Kawasaki KZ 1300. Motocykl, który ma 120 koni, 6 cylindrów, 320 kg masy, rok produkcji 1979. Motocykl został znaleziony przez brata właściciela u pana, który z racji wieku nie był już w stanie go użytkować. Choć jest to motocykl stary, to jego ceny osiągają 8-9 tys. euro na rynku niemieckim. I jeszcze jeden to Honda CBX 1000 o pojemności 1049 ccm, 6 cylindrów. Motocykl został znaleziony w Polsce, gdzieś w okolicach Poznania. Został odrestaurowany, ponieważ miał niesprawny silnik, został również polakierowany na oryginalny kolor, bo w momencie zakupu był czarny - przybliżył nam szczegóły wybranych motocykli Jan Nikiel.
Wystawa w Venedzie zbliża się ku końcowi, ale jeśli ktoś jeszcze nie zdążył obejrzeć prezentowanej kolekcji, to taka szansa jest do końca dzisiejszego dnia. Niestety, w siedzibie firmy nie ma możliwości tak wygodnego oglądania maszyn, z powodu braku odpowiedniej ilości miejsca dla zaprezentowania wszystkich egzemplarzy. Jak poinformował właściel, są jednak plany wybudowania garażu, w którym będzie można zaprezentować przynajmniej część kolekcji na stałej wystawie. Kolekcja ta wciąż jednak rośnie, gdyż cały czas uzupełniana jest o kolejne okazy.