Reklama

„Happy” end? Rozwód po łomżyńsku.

14/02/2013 06:11

Ponad pół tysiąca spraw rozwodowych toczących się przed łomżyńskim Sądem Okręgowym, 63 wnioski w pierwszej instancji o zbadanie ważności zawartego małżeństwa w Sądzie Biskupim- dane z sal sądowych wskazują, że miłość nie jest łatwa i przyjemna, a z pewnością, mimo najszczerszych chęci, często nie trwa "póki śmierć nas nie rozłączy". Dlaczego rozwodzimy się najczęściej? Kiedy związek jest najbardziej zagrożony? Liczby mówią same za siebie.

Jednym z kluczowych argumentów padających na sali sądowej jest "niezgodność charakterów". Różnice w temperamencie, podejściu do życia, a nawet preferowaniu zupełnie odmiennego sposobu spędzania wolnego czasu- to wszystko zdarza się słyszeć sędziom przewodniczącym rozprawom sądowym. Na przyczyny rozpadu związku powiązane z niedopasowaniem charakterów, powołuje się ponad 33 proc. par- wynika z danych zgromadzonych przez Główny Urząd Statystyczny.

Równie niebezpieczna dla związku jest niewierność- to ponad jedna czwarta przyczyn wszystkich rozstań. Wśród częstych przyczyn rozwodów, wymienianych przez GUS, znalazły się jednak i takie powody, jak dłuższa nieobecność jednego z małżonków, nieporozumienia na tle finansowym czy trudności mieszkaniowe.

W sumie, przed Sądem Okręgowym w Łomży w zeszłym roku toczyło się 569 spraw rozwodowych i 35 spraw o separację. W tym samym czasie łomżyński Urząd Stanu Cywilnego zarejestrował 479 aktów zawarcia małżeństwa.

Sporo pracy mają też adwokaci kościelni, przygotowujący pozwy o stwierdzenie nieważności małżeństwa. W ubiegłym roku do Sądu Biskupiego w Łomży (obejmującego swym zasięgiem całą diecezję) wpłynęły 63 sprawy w pierwszej instancji. W 39 przypadkach sąd kościelny orzekł, że sakrament został zawarty nieważnie.

Do najczęstszych przyczyn rozstań, wykazywanych przed sądem kościelnym, należy "niezdolność do podjęcia obowiązków małżeńskich". Na tę przyczynę, dość pojemną znaczeniowo, powoływało się 67 osób starających o stwierdzenie nieważności. "Niezdolność" to m.in. niedojrzałość osobowościowa, uczuciowa czy emocjonalna, skrajny egoizm czy brak możliwości tworzenia relacji międzyludzkich.

W Sądzie Biskupim rozpatrywane były też sprawy, w których małżonkowie udowadniali, że ich zgoda na ślub była fikcyjna lub mieli własną koncepcję małżeństwa, np. jeszcze przed ślubem wykluczając posiadanie dzieci czy nierozerwalność związku. Kanoniści spotkali się też z przypadkiem małżeństwa zawartego pod przymusem i związku opartego na podstępie.

Mimo wszystko, w porównaniu do liczby zawieranych małżeństw, par, które chcą się rozstać, nie ma u nas tak wiele. W 2011 roku na terenie diecezji łomżyńskiej zawarte zostały 3.332 małżeństwa. Rekordowy pod tym względem był zaś rok 2009. Wtedy na ślubnym kobiercu stanęło ponad cztery tysiące par.
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama