Jedwabne. Zidentyfikowano dwie rodziny, które zostały zamordowane w lesie przestrzelskim [VIDEO]

02/07/2022 14:51

- Zabrali nam rodziców, zabrali nam życie, młodość - mówiła Krystyna Sobocińska, córka Anny i Józefa Bronakowskich, których niemieccy żandarmi zabili w lesie przestrzelskim pod Jedwabnem. Wczoraj (1.07) rodziny pomordowanych odebrały potwierdzenia identyfikacji. Istnieje szansa, że w okolicach spoczywają szczątki innych ofiar.

W sierpniu 1943 roku, w lesie przestrzelskim pod Jedwabnem, niemieccy żandarmi zamordowali czworo Polaków: Władysławę i Franciszka Mościckich oraz Annę i Józefa Bronakowskich. Ich szczątki zostały odnalezione i ekshumowane w czerwcu 2021 r. przez Stowarzyszenie "Wizna 1939". Po kilkudziesięciu latach spoczęły na cmentarzu w Jedwabnem.

Więcej: Zbrodnia w Jedwabnem. Uroczysty pochówek polskich rodzin [VIDEO i FOTO]

Szczątki ekshumowane w ubiegłym roku to członkowie rodzin Mościckich i Bronakowskich - potwierdziły to badania genetyczne.  Wczoraj (1.07) córki pomordowanych otrzymały potwierdzenia identyfikacji  oraz różańce wykonane na wzór tego, który został odnaleziony w mogile. Oryginał znajdował się w zaciśniętej ręce Franciszka Mościckiego.

- Zabrali nam rodziców, zabrali nam życie, młodość. Te Niemcy, ja to nie mam dla nich serca - mówiła Krystyna Sobocińska, córka Anny i Józefa Bronakowskich.

- Zawsze byłam ciekawa jak wyglądali (rodzice - przyp. red.), bo żadnego zdjęcia nie miałyśmy i dopiero ta rekonstrukcja matki, tak trochę jakby podobna -  mówiła z kolei Eugenia Kozłowska, również córka Bronakowskich.

Z obecnej wiedzy wynika, że w lesie przestrzelskim może znajdować się nawet 40 grobów.

- Las znajduje się troszeczkę na odludziu, także z dala od Jedwabnego, pomiędzy miejscowościami, łatwo było tam te osoby zawieźć i w bestialski sposób zamordować - opowiada Adam Niebrzydowski, burmistrz Jedwabnego. - To co robili Niemcy, to przede wszystkim mordy i zacieranie śladów własnych mordów.

Stowarzyszenie "Wizna 1939" chce nadal pracować w lesie przestrzelskim. Członkowie liczą, że uda się to zrobić wspólnie z Instytutem Pamięci Narodowej.

- Przeprowadziliśmy szereg rozmów z mieszkańcami okolicznych miejscowości, ale także sami zrobiliśmy badania i wychodzi nam na to, że w tym lesie można zidentyfikować kolejne miejsca ukrycia zwłok, kolejne miejsca zbrodni. Zwróciłem się z apelem do IPN-u i w dalszym ciągu apeluję: Połączmy siły, ponieważ to jest nasz obowiązek. Chcemy to robić i myślę, że IPN nie tylko chce, ale powinien to robić, bo to jest obowiązek ustawowy, dlatego liczymy na to, że uda nam się wspólnie dalej te prace poprowadzić - mówi Dariusz Szymanowski, prezes stowarzyszenia "Wizna 1939"

Więcej w naszym materiale VIDEO

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/01/2025 08:57

Najnowsze rolki



Najnowsze wiadomości