Pełną salą konferencyjną w hotelu Gromada przywitali łomżanie Krzysztofa Bosaka, kandydata partii Konfederacji na urząd Prezydenta Polski, który jako pierwszy z tego politycznego wyścigu postanowił odwiedzić Łomżę. Dla samego Bosaka, Łomża to dopiero drugie miasto, które odwiedził w swoim świeżo rozpoczętym kampanijnym szlaku, które ma zaprowadzić tego ambitnego 37-latka do Pałacu Prezydenckiego.
Dla Krzysztofa Bosaka wizyta w Łomży to nie tylko przedwyborcza autopromocja, ale także próba budowy struktur Konfederacji czy też macierzystego Ruchu Narodowego. To właśnie na oddolnej sile sympatyków chce on budować swoją kampanię prezydencką, gdyż jak sam przyznaje, żaden z dużych banków nie chce udzielić Konfederacji kredytu, mimo że ta już w maju, kilkanaście dni przed wyborami, ma dostać pierwszą transzę dotacji budżetowej dla partii politycznych, która pokryłaby wcześniej zaciągnięte zobowiązanie. O samą mobilizację swoich sympatyków nie musiał mocno zabiegać. Na spotkaniu pojawiła się nowo powstała kilkunastoosobowa łomżyńska reprezentacja młodzieżowej organizacji partii KORWiN, Młodzi dla Wolności, widoczni byli także działacze Młodzieży Wszechpolskiej a prawie wszyscy na sali podpisali listę poparcia dla startu Krzysztofa Bosaka w wyborach.
Część pierwsza spotkania z sympatykami opierała się w większości na merytorycznej krytyce obecnych głównych sił politycznych, a zwłaszcza środowisk Prawa i Sprawiedliwości i Andrzeja Dudy, gdyż to właśnie jego prawicowy elektorat najbardziej musi walczyć kandydat Konfederacji. Obecnej głowie państwa i jego zapleczu zarzucał fałszywą prawicowość, przypominając o braku poparcia Prezydenta dla środowisk pro life, krytyce nacjonalizmu, brak twardego stanowiska w sprawie restytucji mienia ofiar Holocaustu czy przypominał o przyszłości Andrzeja Dudy w Unii Wolności, z której przecież wywodzi się także Małgorzata Kidawa-Błońska, inna konkurentka w wyścigu na fotel prezydenta. Nie oszczędzono także prawicowych działaczy, którzy według Bosaka, zatracili swoje poglądy za cenę ministerialnych “stołków” jak Adam Andruszkiewicz, były członek Ruchu Narodowego a obecnie wiceminister w rządzie PiS.
W drugiej części spotkania rozpoczęła się dyskusja z przybyłymi zainteresowanymi. Padały pytania o wsparcie dla regionów uboższych, jak na przykład właśnie woj. podlaskie. Według Bosaka odpowiedzią mają być niższe podatki w słabiej radzących sobie województwach dla przedsiębiorców, by zachęcić ich do ulokowania swoich przedsiębiorstw nie tylko w rejonach mocno zurbanizowanych jak Warszawa czy Poznań. Mówił także o konieczności dalszego stawiania na edukację wysoko wykwalifikowanych polskich pracowników, którzy powinni być solą polskiej gospodarki. Gdy padło pytanie o podatki dochodowe odpowiedź była jedna, obniżyć je by więcej pieniędzy zostawało w portfelach pracowników, ale by nadal budżet krajowy był na bezpiecznym poziomie.
Na spotkaniu nie zabrakło także elementu humorystycznego. Jeden ze słuchaczy usilnie próbował wypytać posła Bosaka o jego korzenie, czy aby na pewno jest stuprocentowym Polakiem a także czy kandydat popiera pomysł intronizacji Chrystusa na Króla Polski. Sala na pytanie zareagowała śmiechem, choć jeszcze kilkadziesiąt sekund temu reagowała gromkimi oklaskami na krytykę mediów ogólnokrajowych, które zostały pozbawione polskości a pozostawiono im jedynie tytuł mediów polskojęzycznych.
Po zakończeniu bardzo długiej części dyskusyjnej, rozpoczęła się ulubiona część wszystkich fanów Krzysztofa Bosaka. Kilkadziesiąt osób ustawiło się w bardzo długą kolejkę by uścisnąć dłoń posła, zrobić wspólne zdjęcie, zapewnić o swoim poparciu i życzyć powodzenia w najbliższych wyborach. Po zakończonych zdjęciach jeszcze kilkadziesiąt minut kandydat poświęcił na indywidualne rozmowy ze swoimi sympatykami, zwłaszcza z tymi, którzy podczas części dyskusyjnej mieli ich więcej niż pozwalał na to czas.
Krzysztof Bosak rozbudził w łomżanach głód wielkiej polityki w naszym małym mieście i zmusił nas do rozpaczliwego wypatrywania kolejnych wielkich nazwisk, które z pewnością pojawią się wkrótce w naszym mieście by uzyskać od nas nasze cenne głosy.
Hubert Norowski