Na bardzo dobrze znanym podróżniczo–przyrodniczym kanale „Po prostu Grzymkowski” kilka dni temu pojawił się nowy film. Jego tytuł jest dość intrygujący – „Koniec Mazowsza? Miejsce królowej, której tam...nie było”. Faktycznie, królowa tam raczej nie przebywała, ale góra, a może raczej wzgórze, o którym opowiada Mateusz Grzymkowski jest z pewnością wartym zobaczenia.
Góra Królowa Bony to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w okolicach Łomży, stanowiące niejako jej atrakcję turystyczną. Wzniesienie to jest idealnym do rekreacji w różnych sferach. Warto jednak pamiętać, że odwiedzając Górę Królowej Bony nie tylko można wspaniale wypocząć na łonie natury, ale także wiele można się nauczyć, o czym przekonuje odbiorców swojego kanału pochodzący z Łomży Mateusz Grzymkowski.
Ten zagorzały fan wyjątkowych pod kątem przyrodniczym miejsc, a także podróżnik z zamiłowania po raz kolejny pokazuje jak wiele do zaoferowania ma nasz region. Tym razem, skupia się właśnie na Górze Królowej Bony, która jest pozostałością starego grodziska z czasów wczesnego średniowiecza, znajdującego się na wzniesieniu morenowym na południowym brzegu Narwi. Co jest bardzo ciekawe, gród ten datowany na IX-X wiek, był jednym z najbardziej wysuniętych na północny wschód grodów obronnych Mazowsza.
- Koniec Mazowsza? Tak. Jeszcze kilkaset lat temu w miejscu, w którym byłem kończyła się też Polska. Mimo że nikt tak wtedy nie mówił o tych terenach. Kawał historii, który łączy się tu ze wspaniałymi okolicznościami przyrody. Okolice północno-wschodniego Mazowsza - blisko Łomży - są po prostu przepiękne – przekonuje Grzymkowski.
Każdy, kto chce osobiście przekonać się o różnorodnych walorach wzniesienia o nazwie Góra Królowej Bony, a zarazem ma historyczno-archeologiczne zainteresowania powinien zapoznać się z najnowszym filmem Mateusza.