Pan Łukasz to 26-letni pracownik salonu meblowego, chociaż teraz wiele osób nazywa go bohaterem. To właśnie on przedwczoraj wezwał pogotowie i osobiście podjął próbę ratowania życia poszkodowanego mężczyzny. Wszystko wydarzyło się zaraz po tym, jak wspólnie z kolegą podjechał pod blok, gdzie dostarczał meble. Nagle do auta podbiegła kobieta i z krzykiem zapytała, czy nie mają telefonu. Potrzebna była pomoc.
Do zdarzenia doszło w minioną środę przy ul. Sybiraków 5. Około 60-letni mężczyzna leżał na placu zabaw. Pan Łukasz Cwalina niezwłocznie wezwał pogotowie.
Początkowo poszkodowany oddychał, jednak już po kilku chwilach stan mężczyzny uległ nagłemu pogorszeniu - oddech zanikł. Wtedy Pan Łukasz zaczął prowadzić masaż serca. Całe szczęście, niebawem na miejscu zjawiła się karetka i już w tym momencie udział niedoświadczonego w ratowaniu życia mieszkańca mógłby się zakończyć. Tym razem było inaczej. Załoga karetki składała się z dwóch osób, więc na zmianę z lekarzem, młody pracownik reanimował poszkodowanego mężczyznę, instruowany przez członka załogi. Wiele wskazywało na to, że mężczyzny nie da się uratować, jednak pracowniczka ZRM nalegała na kontynuację reanimacji. Puls miał wrócić po ponad 30 minutach walki o życie, następnie starszy mężczyzna został zabrany do szpitala.
Według relacji pana Łukasza jest bardzo możliwe, że poszkodowany leżał w tym miejscu dłużej. Świadczyć miały o tym ślady skrzepniętej krwi z nosa, powstałe prawdopodobnie wyniku uderzenia po upadku. Dlaczego nikt nie zareagował wcześniej? Tego za pewne się już nie dowiemy. Jedno jest pewne: Gdy widzimy, że ktoś może potrzebować pomocy - REAGUJMY! Możemy ocalić ludzkie życie.
Gdyby nie relacja postronnej osoby na profilu Spotted: Łomża, sprawa mogłaby nie ujrzeć światła dziennego.
Przypominamy, że obowiązek niesienia pomocy każdemu człowiekowi znajdującemu się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia albo doznania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ma rangę obowiązku prawnego, obwarowanego sankcją karną.
Art. 162 KK:
§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.
Tekst powstał na podstawie relacji Pana Łukasza Cwaliny