- Tam jest wojna i potrzebują schronienia, a akurat Kaczyński wyrzuca ich z Polski. I to jest bardzo smutne dla tych ludzi - mówił nami siedmioipółroczny Roch z Łomży podczas dzisiejszej manifestacji na Starym Rynku pod filarami. Dorośli i ich pociechy rysowali kolorowymi kredami m.in. domki wypełnione ciepłem rodzinnego ogniska. Wszystko po to, by zwrócić uwagę na dramat ludzi na granicy z Białorusią.
- Jako rodzice, szczególnie bliski jest nam los dzieci, które teraz przebywają w lesie. Widzimy przerażone, zmarznięte dzieci, które przez polskie służby wywożone są do lasu. Nie zgadzamy się na takie praktyki - komentuje Kamil Kamiński, współorganizator dzisiejszej akcji. - Wiemy, że polski rząd ma odpowiednie procedury i infrastrukturę umożliwiającą zapewnienie bezpieczeństwa granic, jak i bezpieczeństwa rodzin uchodźczych - dodaje Kamiński.
Los nieletnich oraz ich rodziców nie jest obojętny nie tylko osobom dorosłym, ale również takim właśnie dzieciom jak siedmioipółroczny Roch.
- Ja sądzę, żeby Kaczyński w końcu się przyznał i żeby w końcu pomóc tym ludziom, bo to jest niesprawiedliwe - mówił przejęty Chłopiec podczas dzisiejszej akcji. - Tam jest wojna i potrzebują schronienia, a akurat Kaczyński wyrzuca ich z Polski. I to jest bardzo smutne dla tych ludzi. Wszyscy myśleli, że rząd ich przyjmie, ale akurat się tak nie stało - dodał Roch, trzymając tekturową tablicę z napisem “Uchodźcy to też ludzie!!! Potrzebują pomocy!!!”