Mali i duzi - uczniowie pierwszych klas Katolickiej Szkoły Podstawowej i Katolickiego Liceum złożyli we wtorek swoje ślubowanie w nowej szkole. Ci młodsi, to szczególne "oczko w głowie" dyrektor Bożeny Śliwowskiej i całej społeczności szkolnej, bo w murach szkół katolickich pojawili się po raz pierwszy. Wszytkim zależy, by czuli się tu jak najlepiej.
- Mamy takie wrażenie, że dzieci się już zaaklimatyzowały, czują się tutaj dobrze, a my na pewno ze swojej strony dołożymy wszelkich starań, żeby pierwsza klasa, bo to jest najmłodsza klasa, najmniejsze dzieci, żeby te dzieci czuły się tutaj najlepiej - zaznacza dyrektor Bożena Śliwowska.
Jak podkreśla pani dyrektor, najmłodsi uczniowie mogą liczyć na wsparcie nie tylko nauczycieli, ale też starszych kolegów.
- Duże pokłady empatii są w dużych dzieciach. U nas nigdy nie było takich sytuacji, że gdzieś ktoś komuś dokuczał. Wręcz przeciwnie, te starsze dzieci pomagają młodszym, opiekuję się nimi i myślę, że nawet wskazują oczekiwane i pożądane przez społeczeństwo postawy.
Maluchy, choć najważniejsze w nowej, szkolnej "hierarchii", nie są jedynymi pierwszakami w szkole. Są też ci znacznie starsi - uczniowie pierwszej klasy liceum. O ile małe decyzję o wyborze szkoły podejmowali za małe dzieci ich rodzice, to w przypadku nastolatków były to już przeważnie dość świadome decyzje.
- W wyborze szkoły licealnej postawiłam na atmosferę, jaka w niej panuje i nauczycieli. Atmosfera panuje tutaj bardzo dobra, nauczyciele też są wspaniali - tłumaczy powody swojej decyzji Ewelina Targońska, uczennica I klasy Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego.
Starsi jednak z pewnością sobie poradzą, a "oczkiem w głowie" dyrektor Śliwowskiej są maluchy. Jak sama przyznaje, jest to pewne wyzwanie dla szkoły, w której dotychczas tak małych dzieci nie było, ale jest też pewna, że szkoła sobie z nim świetnie poradzi.