Obciążanie pryzm kiszonkowych oponami to popularna praktyka. Wszyscy przyzwyczajeni jesteśmy do takich widoków. Okazuje się jednak, że rolnik, który wykorzystuje opony we wspomnianym celu, musi mieć odpowiednie pozwolenie. Jeżeli go nie ma, zostanie finansowo ukarany. Zapłaci od 1 tys. do nawet 1 mln zł. Po stronie rolników stanęła Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka.
Wielu rolników obciąża pryzmy kiszonkowe starymi oponami. Jednak, żeby móc to robić, potrzebne jest odpowiednie pozwolenie.
Rolnik, który go nie ma, musi liczyć się z administracyjną karą pieniężną w wysokości od 1 tys. do 1 mln zł.
Karę wymierza, w drodze decyzji, wojewódzki inspektor ochrony środowiska.
Głos w tej sprawie zabrała Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka, która przekazała pismo ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi Henrykowi Kowalczykowi. Do wiadomości otrzymał je także Lech Kołakowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Organizacja podkreśla, że korzystanie ze zużytych opon - jako obciążenia pryzm kiszonkowych - powinno podlegać zwolnieniu z obowiązku uzyskania zezwolenia na przetwarzanie odpadów.
- Obostrzenia dotyczące obciążenia pryzm kiszonkowych zużytymi oponami mogą stać się kolejnym przyczynkiem do nieustannie postępującego procesu likwidowania przez hodowców ich gospodarstw mlecznych. Dotyczy to zwłaszcza mniejszych producentów mleka, którzy borykają się z coraz większą liczbą norm i zaleceń, które muszą spełnić, aby zapewnić utrzymanie sobie i swoim rodzinom - czytamy we wspomnianym piśmie.
Reklama
PFHBiPM tłumaczy także, że proces uzyskania pozwolenia trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy, co hamuje prace przy odpowiednim przygotowaniu pryzm kiszonkowych i “niesie ryzyko nieodpowiedniego lub niewystarczającego przygotowania bazy paszowej dla utrzymywanych zwierząt”.

