Kontrolę placówek odpowiadających za udzielenie pomocy w porze nocnej i w święta, przeprowadza podlaski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia. W Łomży kontrolowana jest Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego, w całym województwie- osiemnaście placówek. Nadzór zarządzony został po tragicznej śmierci 2,5-letniej Dominiki z Łodzi. Dziewczynka zmarła, bo karetka pogotowia nie została wysłana na czas.
W naszym regionie, oprócz łomżyńskiej stacji pogotowia, kontroli poddane będą też szpitale w Kolnie, Zambrowie i Wysokiem Mazowieckiem. To one przyjmują pacjentów każdego dnia po godz. 18.00 oraz w święta, kiedy gabinety lekarzy rodzinnych są zamknięte.
Podlaski oddział NFZ kontroluje m.in. liczbę przyjęć pacjentów w poszczególnych punktach, stan zatrudnionego personelu i wyposażenie placówek. Wyniki prowadzonych inspekcji, jak informuje rzecznik podlaskiego oddziału Funduszu Adam Dębski, mają być znane w połowie marca.
Kontrolę nocnej opieki lekarskiej w całej Polsce zapowiedziała też Najwyższa Izba Kontroli. To m.in. efekt raportu na temat działania Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, sprawdzanych w ubiegłym roku przez NIK. Dane zawarte w raporcie pokazały, że nawet 30 proc. pacjentów trafia do SOR-ów (mających za zadanie ratować życie) tylko dlatego, że nie mogli skorzystać z systemu nocnej opieki zdrowotnej.
Do ekstremalnej sytuacji doszło dwa tygodnie temu w Łodzi. Rodzice chorej, 2,5-letniej Dominiki, bezskutecznie wzywali karetkę. Jej wysłania odmawiali ratownicy medyczni i punkt pomocy nocnej. Dziewczynka trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Tam zmarła.