- Staram się na pomagać bliźnim, a nie zdążyłem uratować najbliższego członka rodziny – żali się pan Jarosław, którego ojciec umarł w szpitalu w Kolnie. Potrzebował dializy… tu na miejscu w Łomży.
Pan Jarosław przyszedł dziś w południe przed szpital w Łomży na protest zorganizowany przez Stowarzyszenie Solidarni w Potrzebie. Przy okazji akcji protestacyjnej stowarzyszenie zbiera podpisy pod petycją z wnioskiem do Ministra Zdrowia i władz samorządowych Województwa Podlaskiego w sprawie usunięcia Szpitala Wojewódzkiego w Łomży z listy szpitali jednoimiennych.
- Szpital (w Kolnie- przyp. red.) jest jaki jest. Nie posiada oddziału nefrologii - wiadomo są skromniejsze warunki. Gdyby trafił przykładowo do szpitala w Ostrołęce, gdyby takie możliwości istniały, czy do szpitala w Łomży, myślę że sytuacja wyglądała by zupełnie inaczej – mówił nam dziś rozżalony pan Jarosław, który twierdzi, że jego ojciec potrzebował tylko przeprowadzonej w odpowiednim czasie dializy.
Pan Jarosław sam stara się być otwarty na pomoc innym. Od kilkunastu lat jest honorowym dawcą krwi. Ubolewa też, że zamknięcie łomżyńskiego szpitala pociągnęło za sobą spadek ilości oddawanej przed darczyńców krwi, gdyż jednocześnie zamknięto znajdujące się w budynku placówki Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.