Reklama

Nie żyje Mieczysław Czerniawski. Były prezydent Łomży i wieloletni poseł

08/01/2026 15:07

Dziś po południu zmarł Mieczysław Czerniawski. Postać, która przez dekady kształtowała krajobraz polityczny Łomży i regionu. Były poseł na Sejm RP kilku kadencji oraz prezydent miasta w latach 2010–2014 odszedł, pozostawiając po sobie bogaty dorobek samorządowy i parlamentarny. Miał 77 lat.

Historia Mieczysława Czerniawskiego to gotowy scenariusz na film o powojennej Polsce. Chłopak z Bieszczad – urodzony w Glinnem, po zawodówce w Lesku – wsiada w 1967 roku do pociągu i wysiada na stacji w Łomży, żeby uczyć się w „Przemysłówce”. Wtedy pewnie przez myśl mu nie przeszło, że zostanie tu na zawsze, a miasto, w którym nikogo nie znał, powierzy mu kiedyś swoje klucze.

Sam wspominał to zresztą z rozrzewnieniem, gdy w 2010 roku składał prezydenckie ślubowanie:

 – Nie sądziłem w najśmielszych marzeniach, nie potrafiłem tak daleko marzyć, iż całe swoje dojrzałe życie nie tylko spędzę w Łomży, ale że Łomży i jej mieszkańcom będę zawdzięczał tak wiele – mówił łamiącym się głosem.

Reklama

Od sekretarza do demokraty

Nie ma co pudrować rzeczywistości – Czerniawski był człowiekiem lewicy od zawsze, również tej w wydaniu PRL-owskim. W latach 70. i 80. piął się po szczeblach partyjnej drabiny, aż do fotela I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR. To on „gasił światło” w łomżyńskim Domu Partii w 1990 roku.

Zamiast się obrażać na demokrację, zaczął ją współtworzyć. Budował struktury SdRP, potem SLD. Miał „to coś”, co sprawiało, że ludzie na niego głosowali niezależnie od szyldu. Do Sejmu wchodził seryjnie – w 1993, 1997 i 2001 roku. W Warszawie wyrósł na grubą rybę, szefował potężnej Komisji Finansów Publicznych.

Reklama

Powrót w wielkim stylu 

Czerniawski pokazał jednak, że ma twardą skórę. Wrócił do lokalnej polityki i w 2010 roku zrobił coś, co analitykom wydawało się niemożliwe: w bastionie prawicy, jakim jest Łomża, wygrał wybory prezydenckie pod szyldem lewicy. W drugiej turze znokautował Lecha Kołakowskiego z PiS, zgarniając ponad 10 tysięcy głosów. Ponad 60 procent Łomżan, którzy poszli wtedy do urn, postawiło na niego.

Rządził jedną kadencję. W 2014 roku musiał ustąpić miejsca młodszemu Mariuszowi Chrzanowskiemu. Próbował jeszcze walczyć – a to o Sejm, a to o Europarlament, ale bez dawnych sukcesów. Mimo to wciąż był obecny w życiu miasta.

Reklama

„Będzie nam go brakowało” 

- Był kimś znacznie więcej niż politykiem. Był uważnym rozmówcą, osobą zawsze blisko ludzi, ich spraw i codziennych trosk. Umiał słuchać, rozumiał i pomagał — bez względu na poglądy czy podziały. Wielu z nas mogło liczyć na Jego wsparcie, dobre słowo i mądrą radę.Przez lata swojej działalności publicznej zrobił bardzo wiele dla społeczności lokalnych i dla Polski.. Wierzył, że polityka powinna służyć ludziom — i sam dawał temu najlepszy przykład – pisze na gorąco Magdalena Wdziękońska z łomżyńskiej Nowej Lewicy. – Dla nas był Przyjacielem, którego będzie bardzo brakowało. Dziękujemy Ci, Mietku.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/01/2026 15:33
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości