- Ratujmy rodzimych rzemieślników! Od pewnego czasu słyszymy o znikających zawodach, jednym z nich jest szewc. W okolicy ulic Kazańskiej i Małachowskiego było kilka zakładów. Dwa dni temu, gdy udałam się z butami by nabić nowe fleki musiałam pokonać sporo drogi by odkryć, że… zniknęły. Zostały zlikwidowane – pisze do nas przejęta Czytelniczka.
- Przypadkiem zobaczyłam szewca przy ul. Małachowskiego w ostatnim lokaliku pod filarkami. Ku mej rozpaczy dowiedziałam się, że i ten pan chce zamknąć zakład, bo nie ma klientów – dodaje dalej mieszkanka Łomży.
Jak się okazuje nasza Czytelniczka trafił do Jana Dziubińskiego, który pod tym adresem zakład szewski prowadzi od 2 lat. Wcześniej 12 lat naprawiał buty łomżyniakom na hali targowej na Starym Rynku.
- To były inne czasy. Więcej urzędów, instytucji i tym samym więcej klientów – zwierza się nam pan Jan, który po raz pierwszy wziął do rąk szewskie narzędzia mając 9 lat. - Ludzie teraz bardziej dbają teraz o piękne ręce, włosy, paznokcie, a nie dbają o nogi – to co jest najważniejsze – żali się. - W dobrze wykonanym bucie stopa oddycha i wygodnie się nam chodzi – dodaje szewc.
Reklama
Niestety, naprawa butów nie przynosi już spodziewanych zysków. Z powodu nierentowności pan Jan coraz częściej ima się innych zajęć, bardziej opłacalnych.
- Pomóżmy przetrwać mu w tych trudnych czasach. Poszukajcie w domach butów, które nadają się do naprawy, a nie wyrzucajcie ich – apeluje do wszystkich nasza Czytelniczka. - WARSZAWIACY URATOWALI ZAKŁAD SZEWSKI (NA PRADZE PRZED ZAMKNIĘCIEM,CZY MY RÓWNIEŻ WYKAŻEMY SIĘ TAKĄ SOLIDARNOŚCIĄ? – dodaje mieszkanka Łomży.
Zakład szewski Jana Dziubińskiego na ul. Małachowskiego 2 czynny jest od poniedziałku do piątku w godz. 9:00 -17:00 oraz w soboty w godz. 9:00 -14:00.
