68-letni mieszkaniec gminy Łyse powiesił psa swojego sąsiada. Podobno była to zemsta za to, że roczny "Leon" jak był szczeniakiem pogonił dwie jego kury. Mężczyznę zatrzymano, gdy po powrocie na miejsce zbrodni próbował ukryć zwłoki. O sprawie poinformowało "Pogotowie dla Zwierząt".
Właścicielem psa "Leona" jest 25 - letni Piotr, mieszkający w jednej ze wsi w gm. Łyse.
W minioną środę wieczorem jego pies "Leon", jak zwykle czekał na dzieci, by się z nimi bawić. Do zwierzęcia podszedł nagle sąsiad - Mieczysław Ch., następnie zabrał zwierzę pod pachę i poszedł z nim na swoje podwórko. Zniknął za budynkami, by po chwili opuścić działkę. Odjechał rowerem. Właściciel psa wtargnął na posesję Mieczysława Ch., by szukać zwierzęcia. Na podwórku psa nie było. Zajrzał do kilku budynków gospodarczych, ale te również były puste. Pies przepadł. W końcu do sprawdzenia została komórka, gdzie mieszkały kury. Pan Piotr zajrzał do środka i tam zobaczył zwłoki psa. Wisiał na łańcuchu. Już nie żył - relacjonuje Pogotowie dla Zwierząt.Reklama
Jak wynika z relacji "Pogotowia" o zdarzeniu powiadomiona została policja, która rozpoczęła poszukiwania sprawcy. 68-latek ponownie pojawił się pod swoim domem. Przyjechał z workiem, aby zabrać i ukryć zwłoki psa. Został wtedy zatrzymany.
Na miejscu dokonano oględzin zwierzęcia. Widok straszny... Zwierzę umierało długo. Zabicie psa przez powieszenie jest najgorszą śmiercią, która następuje bardzo powoli.
Mieczysław Ch. przewieziony został do Policyjnej Izby Zatrzymań w Ostrołęce. Tam czekał na przesłuchanie. Wylewny w swych wyjaśnieniach nie był. Jedyne co - przyznał się do winy. Podobno był to jego odwet za to, ze "Leon" jak był szczeniakiem pogonił jego dwie kury.- czytamy na profilu "PDZ"Reklama
Zwłoki psa zostały zabezpieczone celem wykonania sekcji. Opinie wyda biegły lekarz weterynarii, który na wniosek "Pogotowia dla Zwierząt" powołany został w sprawie przez prokuraturę. PDZ jest stroną postępowania, reprezentującą prawa psa.
Z uwagi na fakt, iż mężczyzna przyznał się do winy Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce nie wnioskowała do sądu o tymczasowy areszt dla niego. Po godzinie 12.00 był już wolnym człowiekiem. Póki co. Opuścił budynek prokuratury bez kajdanek - przekazuje "Pogotowie dla Zwierząt" - Brak nam słów, by opisać kolejny bestialski czyn sprawcy. Możemy obiecać Wam tyle, iż będziemy w sądzie jako oskarżyciel posiłkowy na każdej rozprawie. I dopilnujemy aby otrzymał najwyższy wymiar kary - czyli 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności.
Reklama
Więcej na Facebookowym profilu "Pogotowia dla Zwierząt"
Źródło: Pogotowie dla Zwierząt/Moja Ostrołęka