Reklama

Oświadczenie dyrektora ZUK. Sławomir Gawrych o segregatorach, policji i wymianie zamków

11/05/2026 13:56

Odchodzący szef ZUK-u, który przez 11 lat zarządzał gminną wodą i ściekami, właśnie wyłożył swoje karty na stół. W oświadczeniu dyrektor nie przebiera w słowach: mówi o nękaniu, manipulowaniu faktami i doniesieniu na policję w sprawie kradzieży paliwa. Gawrych, podkreślający swoje kurpiowskie korzenie i honor, stawia sprawę jasno: to, co włodarz nazywa kontrolą, on uważa za próbę publicznego poniżenia człowieka i „zasłonę dymną” mającą ukryć niewygodną prawdę.

Gawrych nie przebiera w słowach, nazywając wystąpienie wójta Piotra Kłysa na komisji „nieprecyzyjnym” i „wprowadzającym opinię publiczną w błąd”, zwłaszcza w kwestii rzekomych milionów pompowanych w zakład. Wyjaśnia on, że chwalenie się przez wójta kwotą 25,4 mln zł na inwestycje to czysta manipulacja, bo te pieniądze poszły na infrastrukturę gminną, czyli majątek Gminy, a nie na bezpośrednie finansowanie działalności ZUK-u. Podobnie sprawa ma się z dotacjami – Gawrych wytyka, że legendarne już 2,2 mln zł to de facto dopłata do ceny wody dla mieszkańców, z której zakład nie widział ani grosza korzyści, kwitując to krótko:

- ZUK na tym nic nie skorzystał. Nie można mylić dotacji dla mieszkańców z dotacją (pomocą) dla Zakładu.

Reklama

Szczególnie ostro dyrektor opisuje kulisy „nalotu” na dokumentację zakładu, który miał nastąpić zaraz po tym, jak 7 kwietnia 2026 roku oficjalnie poinformował on wójta o zgłoszeniu na policję podejrzenia przestępstwa przez osobę z kierownictwa gminy. Od tego dnia w ZUK-u zaczęła się dziać „lawina e-maili z czerwonymi wykrzyknikami i dopiskiem Pilne!”, a z budynku wywieziono około 30 segregatorów z oryginalnymi dokumentami i teczki osobowe, rzekomo bez sporządzenia rzetelnego protokołu. Samego wójta i jego zastępcę Gawrych oskarża o to, że od 2024 roku ich nastawienie do niego uległo drastycznemu pogorszeniu, a podejmowane przez nich kroki trudno uznać za merytoryczne. Najbardziej upokarzającym momentem miała być wymiana zamków w drzwiach jego gabinetu, gdy dyrektor realizował obowiązki w terenie, co w oświadczeniu kwituje jako „demonstrację siły i chęć poniżenia mnie w oczach pracowników”.

Dyrektor odniósł się też do głośnego zarzutu o zatrudnienie szwagra, twierdząc, że ten pracował rzetelnie, a wybór umowy zlecenia był podyktowany szukaniem oszczędności. Wylicza przy tym konkretne sukcesy brygady kierowanej przez krewnego, w tym budowę kilometrów sieci wodociągowej i przyłączy, co przyniosło zakładowi realne dochody. Oświadczenie kończy się gorzkim podsumowaniem, że po blisko 11 latach uczciwej pracy dla mieszkańców, próbuje się go pozbawić dobrego imienia i szacunku. Gawrych przypomina też włodarzowi, że formalnie pełni funkcję dyrektora do 31 lipca 2026 roku, więc publiczne rozważania o „zaginionych” telefonach czy komputerach bez konsultacji z nim to nic innego jak próba zdyskredytowania jego osoby.

Reklama

Poniżej publikujemy oświadczenie Sławomira Gawrycha w całości:

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości