- Odczyny na skórze, szczególnie po ugryzieniach meszek, są coraz większe, a dolegliwości coraz dotkliwsze- przyznają łomżyńscy lekarze rodzinni, do których zwykle, jako do lekarzy pierwszego kontaktu, trafiają ukąszeni pacjenci. Na wypełnione płynem surowiczym bąble i opuchliznę powstałą po ugryzieniach nie pomagają domowe sposoby ani popularne lekarstwa antyalergiczne.
Na plagę maleńkich, ale uciążliwych owadów, narzeka coraz większa liczba mieszkańców Łomży. Ich liczebność, jak twierdzą entomolodzy, zwiększa się okresowo i wiele wskazuje na to, że ten rok, podobnie jak 2011, może być rekordowy. Na ugryzienia meszek i komarów można narazić się, nie wyjeżdżając z miasta.
- Pacjenci zgłaszają się z odczynami skórnymi, podwyższoną temperaturą, sporą opuchlizną- przyznaje jedna z łomżyńskich lekarek rodzinnych. - Szczególnie wrażliwe na powstawanie obrzęków są stopy, gdzie jad meszek prowadzi do powstania obrzęków. Ukąszenia w inne fragmenty ciała powodują silny świąd skóry- opisuje lekarz.
Na mocną reakcję alergiczną nie pomagają dostępne w aptekach popularne preparaty w żelach i tabletki hamujące wydzielanie histaminy. Obrzęki coraz częściej, jak wynika z obserwacji lekarzy, wymagają terapii antybiotykowej, zapobiegającej rozprzestrzenianiu się zakażenia, lub podania zastrzyków sterydowych typu Depo-medrol.
Meszki szczególnie silnie atakują w słoneczne, ciepłe dni. Najłatwiej, jak podkreślają entomolodzy, narazić się na kontakt z ich nieprzyjemnym jadem między godz. 14.00 a 17.00, kiedy w związku ze swoim cyklem biologicznym, są najaktywniejsze. Ludzi atakują tylko samice, wytwarzając substancje zapobiegające krzepnięciu krwi i pobierając ją od ofiary.
Do odstraszenia żarłocznych owadów przydadzą się repelenty w postaci sprayów, maści i kremów. Zdaniem specjalistów, najlepiej sprawdzają się te, które w swoim składzie zawierają DEET- związek chemiczny, który swoim zapachem odstrasza komary, meszki, kleszcze, muchy (także tse- tse) i inne owady atakujące ludzi, nie zabijając ich.