Sprawa zatrudnienia zięcia prezydenta Łomży Mieczysława Czerniawskiego w nowej, miejskiej spółce- Parku Przemysłowym Łomża- dotarła już do ogólnopolskich mediów. Wczoraj reportaż dotykający tematu wyemitowała stacja TTV w programie- Blisko ludzi.
- Przez ostatnie lata zięć (nie zgodził się na upublicznienie swojego nazwiska ani wizerunku) pracował w ratuszu, u boku swojego teścia- prezydenta. Teraz, w niejasnych okolicznościach, zdobył posadę w nowej, miejskiej spółce- Park Przemysłowy Łomża- przypominają dziennikarze TTV.
Dziennikarze wybrali się do siedziby Parku, mieszczącej się w dawnych warsztatach "Drzewnej". Zastany tam zięć prezydenta, nie chciał jednak rozmawiać z reporterem, grożąc spotkaniem się w sądzie.
W programie przypomniana została także nagrana dwa lata temu rozmowa z prezydentem Czerniawskim. Nowo wybrany wówczas prezydent przekonywał, że zatrudnienie zięcia na stanowisku doradcy nie jest tak nieetyczne, jak byłoby "zatrudnienie zięcia w jakiejś spółce samorządowej".
- To, co wtedy według prezydenta była nieetyczne, teraz stało się normą- konstatują dziennikarze. - Park Przemysłowy Łomża jest pod jego nadzorem.
Zięć prezydenta, wcześniej pełniący funkcję doradcy włodarza Łomży, w grudniu ubiegłego roku wygrał konkurs na szefa Parku Przemysłowego Łomża. Z funkcji, jak poinformował Mieczysław Czerniawski podczas ostatniej w roku sesji Rady Miasta, zrezygnował. Na stanowisko szefa Parku, po rekomendacji prezydenta, Rada Nadzorcza PPŁ powołała Andrzeja Kiełczewskiego. Prezes podjął zaś decyzję o zatrudnieniu zięcia.
- W sytuacji, gdzie osoba związana z prezydentem miasta znajduje pracę w spółce podległej prezydentowi miasta, bez przejrzystych kryteriów, jest napluciem w twarz ludziom, którzy wyjechali z Łomży w poszukiwaniu pracy- nie ukrywa zapytany o opinię Marcin Chludziński, prezes Fundacji Republikańskiej.