Reklama

Po Młodemu - o uciekaniu z Łomży

08/06/2013 08:05

W kwietniu, kiedy Narew wypływała poza koryto, śmiałem się. -  W Łomży są tak chore sytuacje, że nawet rzeka ma wylewy – mówiłem.  Woda w rzece już dawno opadła. Kontuzja psychiczna absurdów w mieście raczej się pogłębia. Świadczy o tym chociażby zorganizowanie konferencji przez „jański” z jakże szekspirowskim pytaniem -  „Łomża, zostaję czy uciekam?”. Dotyczyła ona szczególnie ludzi młodych.

Przyznam się. Tekst piszę dzień przed nią. Nie pojawiłem się na samym spotkaniu ze względu na wcześniejsze plany. Natomiast temat jest uniwersalny. Dlatego postanowiłem dołożyć kilka tysięcy znaków w ideowych rozterkach o czmychnięciu lub pozostaniu w rodzinnych stronach.

Jedyna perspektywa w mieście to nazwa spółdzielni mieszkaniowej. Inne niestety nie pojawiają się na horyzoncie moich wyobrażeń. Wydarzenia medialne takie jak niejasne zatrudnienie w miejskiej spółce zięcia prezydenta tylko utwierdzają mnie w owym przekonaniu. Młody człowiek bez znajomości i rodzinnych powiązań zatrzymuje się tu na parterze marzeń. Nie rozwinie się na szczeblu zawodowym i prawdopodobnie nie zarobi godziwych pieniędzy. Mamona nigdy nie stanie się antidotum na wszystko. Jednak jest niezbędnym suplementem życiowej diety. A przeciętny łomżyniak cierpi na awitaminozę. Dlatego owoce swoich starań młodzi wolą zbierać gdzie indziej.

Reklama

Władze trują o rozwoju, o wspaniałych inwestycjach i oszałamiającym wyglądzie naszej miejscowości. Giciores majonez bejbe – można powiedzieć widząc wypowiedzi w mediach. Lipa – podsumowując jak jest naprawdę. Większość inwestycyjnych strzałów to trafienia poza tarczę. Zamiast punktów notujemy dziury w budżetowej ścianie. Strzałek z napisem NBP brakuje. Choć może to i dobrze. I tak były pożyczone. Przynajmniej na razie ubytki nie zawalą konstrukcji. Określenie „na razie” nie pada przypadkowo. Pomysł zaciągnięcia obligacji je potwierdza. Dwudziestolatkowie, tacy jak ja, uciekną czym prędzej. Całe życie na kredycie nie wygląda w naszych oczach przyszłościowo.

Należy jednak oddać sprawiedliwość oraz uderzyć się we wklęsłą od skarżenia się pierś. To nie obecne władze zgotowały ten los. My jako społeczność miasta jesteśmy temu winni. Złe wybory rządzących czy brak zaangażowania się w losy Łomży są zaledwie częścią grzechów. Wymienienie ich wszystkich nie miałoby końca. Daruje sobie tę nieprzyjemność.

Reklama

Jeszcze jako nastolatek napisałem zdanie, które chyba nieświadomie przyświeca ludziom z mojego pokolenia – jedyne do czego można dojść w Łomży, to dojść do wniosku, że się nigdzie nie dojdzie. Teraz podpisuję się pod nim wszystkimi wypustkami swojego wątłego ciała.

PS
To pierwszy napisany przeze mnie tekst nie będący satyrą.

PPS
Czytelniku, jeśli masz podobną lub inną opinię, zamieść ją w komentarzu.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Młody

Reklama

Treści prezentowane w tej publikacji nie są oficjalnym stanowiskiem portalu MyLomza.pl, ani nie mogą być z nim utożsamiane. Całkowitą odpowiedzialność za treść ponosi autor (do wiadomości red.).

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości