To nie był spokojny poranek dla mieszkańców ulicy Sikorskiego w Łomży. Tuż po godzinie 4:30 ciszę przerwał huk gniecionej blachy i niszczonego ogrodzenia. Kierowca opla corsy urządził sobie rajd, który zakończył się totalną demolką.
Z relacji wynika, że auto szło jak taran. Zanim się zatrzymało, zdążyło ściąć cztery znaki drogowe i dosłownie rozbić ogrodzenie prywatnej posesji. Siła uderzenia musiała być spora, bo z opla zaczęły wyciekać płyny eksploatacyjne.
Kiedy na miejsce przyjechali strażacy i policja, zastali tylko rozbite auto i plamy oleju.. Kierowca nie zamierzał czekać na służby – porzucił corsę i uciekł pieszo jeszcze przed przyjazdem pierwszego radiowozu.
Strażacy musieli szybko zabezpieczyć wycieki, żeby chemia nie poszła w grunt, a policjanci zajęli się tym, co zostało z samochodu. Funkcjonariusze mają już numery rejestracyjne i auto, teraz kwestią czasu pozostaje ustalenie, kto siedział za kółkiem w chwili zdarzenia.
Bilans porannego rajdu? Dwa zniszczone płoty, cztery skasowane znaki i opel, który raczej nieprędko (o ile w ogóle) wróci na drogę. Policja prowadzi teraz intensywne poszukiwania uciekiniera.