Reklama

Pracowali bez odzieży ochronnej i zabezpieczeń. O krok od wypadku!

01/07/2013 10:08

Do kilku tysięcy złotych kary mogłoby grozić pracodawcy, który nie zapewnił swoim pracownikom bezpieczeństwa podczas wykonywania prac na wysokości. Niebezpieczną sytuację zauważył nasz Czytelnik. Dziś Państwowa Inspekcja Pracy wysłała na miejsce swojego inspektora.

Mrożąca krew w żyłach scena została zaobserwowana przez naszego Czytelnika w piątek. Ekipa składająca się z siedmiu mężczyzn montowała metalową konstrukcję pod billboard reklamowy, ustawiony przy skrzyżowaniu ul. Sikorskiego z Zawadzką.

- Drabina stała na przyczepie ciągnikowej. Do zespawania elementów metalowych na górze potrzebna była spawarka i butla, prawdopodobnie CO2, obie ciężkie. Chyba nie starczyło przewodu, żeby postawić urządzenie na stałym podłożu, co więc robią panowie z ekipy? Dwóch wchodzi na jedną, niestabilną drabinę i trzymają spawarkę w rękach. Ciężka spawarka chwieje się razem z panami. Trzeci- na tej samej drabinie, stojąc wysoko, próbuje w tym samym czasie zespawać jakiś element na górze. Po prostu o krok od tragedii!- opisuje zbulwersowany Czytelnik.

Reklama

Sprawą zainteresowała się powiadomiona przez nas Państwowa Inspekcja Pracy.

- Obserwator prawidłowo zauważył, w jak dużym niebezpieczeństwie znajdowali się pracownicy. To jeszcze nie wszystkie uchybienia. Prace powyżej metra nad ziemią- a ta przyczepa z pewnością osiągnęła taką wysokość, nie wspominając o drabinie- powinny być wykonywane przy odpowiednim zabezpieczeniu. Osoba spawająca musi mieć uprawnienia, a oprócz tego powinna być ubrana w maskę i fartuch spawalniczy, a zdjęcie pokazuje, że nie ma na sobie odpowiedniej odzieży ochronnej. To rażące uchybienia- przyznaje Stanisław Gołąbecki, kierownik łomżyńskiego oddziału Państwowej Inspekcji Pracy.

Reklama

Tuż po naszej interwencji, na miejsce został wysłany inspektor PIP. Niestety, nie zastał już ekipy montującej. Prace przy stelażu zostały zakończone.

W takiej sytuacji PIP jest już bezradna. Jak tłumaczy jej kierownik, inspektor musi na własne oczy zobaczyć łamanie prawa pracownika. Zdjęcie nie jest wystarczajacym dowodem, by rozpoczynać procedurę szukania odpowiedzialnego za zdarzenie przedsiębiorcy.

Właścicielowi firmy, który naraził swoich pracowników na pracę niebezpiecznych warunkach, nie zapewniając odpowiedniego sprzętu i ochrony, w przypadku naocznego zaobserwowania sytuacji przez inspektora PIP, groziłaby grzywna w wysokości od tysiąca do dwóch tysięcy złotych.

Reklama

Jeśli okazałoby się, że pracodawca był już karany za podobne wykroczenia, mandat wzrósłby do pięciu tysięcy złotych. W szczególnych przypadkach, za narażenie zdrowia i życia pracowników, przepisy prawa pracy zezwalają na skierowanie sprawy do sądu, gdzie kara może wynieść 30 tys. złotych.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości