Dziś rolnicy postanowili rozszerzyć swoje protesty o kolejne lokalizacje, jedną z nich jest węzeł “Łomża Południe” na drodze S61, a także rondo na drodze wojewódzkiej nr 667 w Konarzycach.
Na miejscu zgromadziło się blisko 300 ciągników. Pomimo złych warunków pogodowych, rolnicy z NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” nie ustępowali w swoich postulatach. Powodem demonstracji jest sprzeciw wprowadzenia Zielonego Ładu, napływowi towarów z Ukrainy i spadku opłacalności produkcji.
- Nasi ministrowie znają problem, wiedzą o co nam chodzi, a nie mogą nic. Mało tego, nasz wiceminister Krajewski jest od nas z Podlasia, z sąsiedniej bez mała gminy. No to co? Ręce rozkłada nam, na ile mógłby to by pomógł, to tylko premier został. No, ale premier dziękować Bogu na szczęście z nart już przyjechał, ale co dalej? Jak na spotkaniu z prezydentem rozmawia o tych podsłuchach widząc, że cała Polska zablokowana i nie wspomina nawet jednego słowa o rolnikach no to nam trochę nie powiem, że przykro, ale aż głupio - mówi Zdzisław Łuba z Podlaskiej Izby Rolniczej.
Reklama
Do protestujących rolników przyjechał Piotr Kłys - wójt gminy Łomża, który wydał organizatorom zgodę na zorganizowanie protestu.
- Jestem tu z dwóch powodów. Pierwszy powód to jest ten formalny, jako wójt czuję się w obowiązku sprawdzić czy protest jest organizowany zgodnie z prawem i pouczyć protestujących o ich prawach i obowiązkach, ale także jestem z potrzeby serca. Wspieram rolników - naszych rolników, ludzi z tej ziemi, którzy chcą godnie żyć - mówi wójt gminy Łomża.