27-letni Czeczen, który kilka lat temu w Łomży zranił nożem dwie osoby, nie zgadza się z wyrokiem skazującym - przekazuje Polskie Radio Białystok. Mężczyzna zapewnia, że był to atak na tle narodowościowym i musiał się bronić. Sąd apelacyjny odroczył jednak sprawę bezterminowo. Dotyczy ona zdarzenia, które miało miejsce w 2014 roku, przy jednym ze sklepów na terenie Łomży.
Według ustaleń prokuratury, doszło do wymiany zdań, bo Czeczen uderzył rowerem w zaparkowany tam samochód. Jak wynika z aktu oskarżenia, siedziało w nim czterech mężczyzn. Gdy jeden z nich wysiadł i zwrócił rowerzyście uwagę, ten miał bez słowa wyjąć z kieszeni nóż i zaatakował, zadając cztery ciosy. Zaatakował nożem też drugiego z mężczyzn z auta, po czym zaczął uciekać. Mimo pościgu prowadzonego przez dwóch kolegów osób rannych, nie udało się go zatrzymać. Pokrzywdzeni trafili do szpitala, w przypadku jednego z nich obrażenia zostały zakwalifikowane jako realnie zagrażające życiu, u drugiego nie były zbyt poważne - informuje Polskie Radio Białystok.
Sprawca poszukiwany był Europejskim Nakazem Aresztowania, jednak po kilku latach roku wrócił do Polski i został zatrzymany. Jego wersja wskazuje na to, że nie atakował, tylko bronił się po ataku kilku nietrzeźwych mężczyzn, a napaść miała tło narodowościowe.
Sąd pierwszej instancji skazał go za spowodowanie ciężkich obrażeń u jednego z zaatakowanych i lżejszych u drugiego na karę czterech lat więzienia. Apelację od wyroku złożył obrońca, który uważa, iż doszło do wybiórczej oceny dowodów, ponieważ sąd oparł wyrok głównie na zeznaniach pokrzywdzonych i ich znajomych. W artykule Radia Białystok czytamy, że w ocenie obrońcy sąd powinien rozważyć, czy nie był to przypadek obrony koniecznej, a samo zdarzenie miało tło narodowościowe. Chce on uniewinnienia lub uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do niższej instancji.
Dzisiaj odbyła się rozprawa apelacyjna, podczas której sąd ujawnił pismo z zakładu karnego, w którym przebywa tymczasowo aresztowany oskarżony.
- Z tego pisma wynika, że 27-letni Czeczen ma problemy z agresją - został ukarany dyscyplinarnie (izolatka na dwa tygodnie) za atak na innego współosadzonego. Okazało się przy tym, że również w 2013 roku, gdy był aresztowany dla potrzeb innej sprawy (chodziło o kradzieże, zapadł wyrok w zawieszeniu, skazanie uległo już zatarciu - PAP), również w aktach zakładu karnego odnotowane były jego napaści agresji.
W tej sytuacji sąd apelacyjny zdecydował o konieczności dopuszczenia opinii biegłych psychiatrów (ewentualnie również psychologa). Chodzi przede wszystkim o ustalenie, czy w chwili popełnienia czynu Czeczen mógł mieć wyłączoną lub ograniczoną w znacznym stopniu poczytalność, czyli zdolność rozpoznawania czynu i kierowania swoim postępowaniem. - czytamy.
Sąd chce przesłuchać dodatkowego świadka, na którego wskazuje obrona. Trzeba jednak ustalić jego adres i wezwać go na rozprawę. Nie wiadomo kiedy ona się odbędzie - sąd odroczył sprawę bezterminowo.