Straż Miejska nie tylko nie zostanie zlikwidowana, ale radni chcą, by strażnicy otrzymali skutery, którymi będą mogli szybciej i sprawniej poruszać się po mieście. Podczas wczorajszej sesji Rady Miasta rajcy uznali, że nie ma instytucji, która wypełniłaby lukę powstałą po likwidacji Straży.
Rozmowy na temat rozwiązania łomżyńskiej Straży Miejskiej rozpoczęły się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy radni otrzymali anonimowy list, zawierający skargę na działania strażników. Tego typu informacji do ratusza dotarło kilka. O zastanowienie się nad sensem dalszego funkcjonowania jednostki, także z uwagi na pogarszające się finanse miasta, zaapelowały wtedy radne Alicja Konopka i Agata Gołaszewska.
Sprawa powróciła podczas wczorajszej sesji Rady Miasta. Radni, analizując sprawozdanie z działalności Straży uznali jednak, że jednostka jest w Łomży potrzebna.
- Likwidacja Straży Miejskiej zrobi nam taką lukę w porządku i bezpieczeństwie w mieście, że nie wypełni tego policja, wiemy dobrze o jej brakach kadrowych. Straż Miejska utrzymywana jest z pieniędzy podatników, ale pracuje dla nas, dla naszego bezpieczeństwa i porządku w mieście- przytacza słowa radnego Macieja Głaza rzecznik prasowy prezydenta miasta Anna Sobocińska.
Komisja Bezpieczeństwa i Porządku złożyła też do prezydenta wniosek o zakup skuterów dla strażników.
Po wczorajszej decyzji radnych, z ulgą odetchnęło czternaście osób zatrudnionych w łomżyńskiej Straży Miejskiej. Wielu z nich pracuje w formacji od lat. W ubiegłym roku strażnicy wystawili mandaty na sumę ponad 230 tys. złotych.