- Spotykamy się tutaj po raz ostatni, ale to nie znaczy, że kończymy naszą działalność, że mówimy, że zgadzamy się na to co się dzieje, bo cały czas w nas jest ta złość i cały czas jest w nas energia – zdradza nam Agnieszka Fijołek-Wądołowska, stała uczestniczka Strajku Kobiet w Łomży. Tym razem odbył się on po raz ostatni.
Dziś z placu Niepodległości wyruszył marsz zniczy. To kolejna akcja organizowana w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Manifestanci w liczbie około 30 osób ruszyli pod bramę zamkniętego cmentarza katedralnego.
To już jest koniec?
- Wszyscy jesteśmy świadomi, że w Łomży nie obalimy rządu - za to możemy zdziałać wiele dobrego – mówi nam Alicja Łepkowska-Gołaś, która wspólnie z innymi uczestniczkami Strajku Kobiet w Łomży myśli o założeniu stowarzyszenia pomagającemu kobietom.
Ostatni marsz i podziękowania dla policji
- Wielkie brawa dla panów policjantów – mówi Agnieszka Fijołek-Wądołowska. - Zrobili kawał dobrej roboty, byli z nami i chronili nas, tak naprawdę pilnowali tego, żeby nikomu włos z głowy nie spadł. I bardzo, bardzo to doceniamy, naprawdę. Wiemy, co się działo w innych miastach i słyszymy te negatywne opinie. Absolutnie się z tym nie zgadzamy. U nas było wszystko jak trzeba. Panowie z nami naprawdę współpracowali – kończy Fijołek-Wądołowska.