Reklama

Tatarzy w Łomży. Z tradycyjnym Pierekaczewnikiem- FOTO

02/03/2013 09:30

- Kuchnia tatarska to kuchnia pierogowa, dlatego każda, nawet początkująca pani domu ma co najmniej kilka różnej wielkości wałków. Moje zrobił mi mąż i mam ich naprawdę dużo- czarowała opowieściami rodem ze swojego kulinarnego królestwa Dżenetta Bogdanowicz. Tatarka uczyła łomżyniaków, jak przyrządzić tradycyjny Pierekaczewnik- świąteczne danie kuchni tatarskiej. Warsztaty odbyły się w restauracji Syta Panna w Łomży.

Pierekaczewnik to danie proste, choć bardzo pracochłonne. Wymaga zagniecenia sporej ilości elastycznego ciasta, które potem trzeba rozwałkować na kilka cieniutkich płatów.

- Używam do tego wałków prostych i długich. One nie pozwalają "wracać" ciastu, za to dobrze je rozciągają- uczyła zasłuchanych łomżyniaków właścicielka Tatarskiej Jurty, gospodarstwa agroturystycznego w Kruszynianach.

Uczestnicy warsztatów pewnie przejmowali od mistrzyni wałek, by rozwałkować kolejne placki na Pierekaczewnik... i ze śmiechem kapitulowali, kiedy w każdym płacie, podczas rozciągania, powstawały dziury. Zaciekawieni, podpytywali o tajniki kuchni, sposoby i produkty, jakich używa Tatarka.

- Pierekaczewnik to danie świąteczne, przygotowywane dwa razy w roku. Dlatego gospodynie nie żałowały czasu ani pieniędzy na jego przygotowanie- przypominała Dżenetta. - Zasada dobrego gotowania jest prosta- jeśli chcesz mieć dobrą potrawę, musisz użyć dobrych produktów. Niestety, te najtańsze to droga na skróty, ale donikąd- tłumaczyła.

Uczestnicy warsztatów w Sytej Pannie przygotowali Pierekaczewnik na słodko- z serkiem typu capri, doprawionym rodzynkami i cukrem waniliowym. Zawinięty pieróg, obficie podlany roztopionym, prawdziwym masłem, na ponad dwie godziny trafił do rozgrzanego pieca.
Na czekanie na efekt własnej pracy nie było już czasu, ale Dżenetta poczęstowała miłośników gotowania Pierekaczewnikiem przygotowanym własnoręcznie nieco wcześniej, wypełnionym aromatyczną jagnięciną i cebulką.

Ucząc gotowania, opowiadała o przenikaniu się kultur i zwyczajów chrześcijan, żydów i muzułmanów, obecnych na wschodnich krańcach Podlasia od wieków.  Będąc niejako ambasadorką Tatarów, zaprosiła na organizowany w maju w Kruszynianach Festiwal Smaków Jednego Boga- kulinarno- ekumeniczną imprezę, podczas której przedstawiciele wielkich religii monoteistycznych będą razem gotować, ale i wspólnie modlić się o pokój na świecie.

Syta Panna na warsztaty kulinarne zaprosiła łomżyniaków już po raz kolejny. Latem ubiegłego roku w tajniki przygotowania sushi wprowadzał Dariusz Richter. Właściciel restauracji, Tomasz Siergiejewicz przyznaje, że nauka gotowania to pewnego rodzaju misja Sytej Panny. Sam, będąc ogromnym zwolennikiem tradycyjnej żywności, chce pokazać mieszkańcom miasta niepowtarzalne smaki i wartość zdrowych produktów.

Wiele z nich można kupić w sklepie utworzonym w restauracji przy ul. Konrada Wallenroda 13. Na półkach znajdziemy swojskie wędliny, sery korycińskie, ryby przyrządzona na kilkanaście sposobów (restaurator słynie z pasji wędkowania) i oryginalne smaki, jak choćby sok aloesowy.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości