Podczas dzisiejszej uroczystej sesji Rady Miejskiej Łomży doszło do pozostawiającej niesmak sytuacji. Tuż po wystąpieniu wszystkich obecnych oficjeli radna Prawa i Sprawiedliwości Marianna Jóskowiak odczytała list od wicepremiera, ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotra Glińskiego, z którego jasno wybrzmiało, że przedstawiciel polskiego rządu nie mógł uczestniczyć w dzisiejszej uroczystości, bowiem zbyt późno otrzymał zaproszenie.
- Szanowny panie prezydencie dziękuję za zaproszenie na uroczystą sesję Rady Miejskiej Łomży, podczas której odbędzie się symboliczne otwarcie Hali Kultury. Niestety z uwagi na to, że zaproszenie zostało wysłane zaledwie kilka dni przed uroczystością, wcześniej podjęte zobowiązania nie pozwalają mi uczestniczyć w tym doniosłym dla miasta i bardzo ważnym dla mnie osobiście wydarzeniu – czytała w liście od prof. Piotra Glińskiego radna Marianna Jóskowiak.
- W historii tego miasta były pisane już różne listy, później było tylko ciężko znaleźć osoby, które pod nimi się podpisywały, które je upubliczniały. Więc ja panią radną zapraszam po sesji i wspólnie, może w obecności pani przewodniczącej, zadzwonię do dyrektora biura premiera. Tak naprawdę od dwóch miesięcy rozmowy na temat uroczystości otwarcia Hali Kultury były prowadzone, czekaliśmy i liczyliśmy na to, że pan premier osobiście będzie. Sam w ubiegłym tygodniu kontaktowałem się z szefem gabinetu politycznego prof. Glińskiego – zripostował na zakończenie sesji prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski i dodał, że radni łomżyńskiego PiS-u często podpisują się pod działaniami na rzecz miasta, a wcześniej podczas głosowań na sesji są ich największymi oponentami.
Reklama
“To była intryga”
Jak przekazał nam Ratusz, zaproszenia zostały wysłane przez Biuro Rady Miejskiej w dniu 28 maja, a nie jak napisano w liście odczytanym przez radną PiS-u „zaledwie kilka dni przed uroczystością”. Dodatkowo otrzymaliśmy z urzędu kopię potwierdzenia wysyłki. Wynika z niego jasno, że takich zaproszeń z BRM wysłano 37.
Podczas odbywającego się dziś pikniku rodzinnego w Parku Jana Pawła II rozmawialiśmy nieoficjalnie z jednym z radnych miejskich. Według jego wiedzy list ministra - to de facto mail, który kilka minut przed sesją miał trafić na skrzynkę elektroniczną jednego z łomżyńskich działaczy PiS, a który rzekomo “musiał” być odczytany na sesji.
Podczas oficjalnych wystąpień zaproszeni goście, wśród których byli parlamentarzyści, przedstawiciele rządowi, samorządowcy Zjednoczonej Prawicy, podkreślali znakomitą współpracę z samorządem miasta Łomża. Ich zdaniem pomaga to w jego dalszym rozwoju. Jak więc ma się do tego list od wicepremiera Glińskiego? Z nieoficjalnego źródła dowiedzieliśmy się, że za tą prowokacją stoi jeden z działaczy lokalnego PiS-u.
- 603-lecie nadania praw miejskich miastu Łomża to niewątpliwie powód do dumy, szacunku i uznania, a także do pewnej zazdrości, bo my w tym roku obchodzimy 70-lecie istnienia. Niewiele miast może poszczycić się tak bogatą historią. Siłą samorządów są ludzie, którzy wybierają swoich przedstawicieli. Przykre i smutne jest to, że w dzisiejszych czasach rozwój miast nie zależy tylko od władz samorządowych, ale też od polityki. Bardzo źle się dzieje, gdy prawda przegrywa z fałszem – skomentował całą sytuację Marian Błachut, burmistrz miasta i gminy Czechowice-Dziedzice, samorządu współpracującego z Łomżą.