Reklama

[VIDEO] Prezydent Czerniawski: W Łomży musiałbym porozwiązywać wszystkie spółki i połowę Urzędu Mias

25/04/2013 05:58

- W jednym wydziale pracuje matka, w innym córka. Łomża jest mała- przyznaje bez ogródek prezydent Mieczysław Czerniawski, rozmawiając z dziennikarzem TTV Piotrem Czabanem. W wyemitowanym wczoraj programie prezydent przyznał, że pracę proponował też swojemu synowi (choć w materiale nie precyzuje, gdzie i w jakim charakterze). Włodarz miasta pomiędzy wierszami przyznaje, że nepotyzm w łomżyńskim samorządzie jest na porządku dziennym: - W Łomży musiałbym rozwiązać wszystkie miejskie spółki i połowę Urzędu Miasta!- mówi dziennikarzowi.

Dziennikarz TTV pojawił się w Łomży ponad miesiąc po publikacji pierwszego materiału dotyczącego zatrudnienia zięcia prezydenta w Parku Przemysłowym Łomża.

Od tamtej pory sytuacja nie zmieniła się. Dziennikarze i składający interpelacje w tej sprawie radni zostali ogólnikowo poinformowani o zakresie czynności, jakie w PPŁ wykonuje zięć prezydenta. Jest on, jak informował prezes PPŁ Andrzej Kiełczewski, Koordynatorem ds. Projektów, które będą realizowane przez PPŁ. Nikt nie poznał jednak wysokości dochodów, jakie przynosi mu zatrudnienie w miejskiej spółce.

Reklama

- Wysokość jego wynagrodzenia nie podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej, gdyż nie pracuje on na stanowisku kierowniczym i nie jest osobą publiczną- wyjaśniał w marcu  Łukasz Czech z Wydziału Organizacji i Obsługi Urzędu Miasta w Łomży.

Po ponad miesiącu dziennikarz Piotr Czaban powrócił do łomżyńskiego ratusza, by sprawdzić aktualną sytuację zatrudnienia zięcia.

- Chciałby pan koniecznie, żeby pan ... (zięć prezydenta- przyp. red.) zamiatał miasto! Ma do tego przygotowanie, ma wykształcenie, jest kompetentny! Ma opuścić Łomżę? Ma wyjechać do Warszawy?- pytał dziennikarza zdenerwowany prezydent Czerniawski.

Reklama

Na odpowiedź, że wielu młodych ludzi było do tego zmuszonych, włodarz przyznał, że i jego syn wyjechał za pracą do Warszawy, choć Czerniawski "proponował" mu pracę. Sprzeciwiając się dziennikarskiej krytyce, przyznał, że takich sytuacji w Łomży jest więcej.

- Musiałbym porozwiązywać wszystkie miejskie spółki i połowę Urzędu Miasta. W jednym wydziale pracuje matka, w innym córka. Łomża jest mała. Czy to rodzi podejrzenia? Nie mam takich przekonań- stwierdził Mieczysław Czerniawski.

Zdaniem poproszonej o komentarz Grażyny Kopińskiej z Fundacji Batorego, prezydent Łomży zachowuje się "bardzo pewnie i uważa, że to, co robi, nie podlega krytyce".

Reklama

- Takie zachowania, na pograniczu nepotyzmu czy wręcz nepotyczne obserwujemy tam, gdzie brakuje pracy, gdzie praca jest niezwykle poszukiwanym dobrem. Tam istnieje pokusa, by członków rodziny, znajomych, zatrudniać w samorządach- uważa Kopińska.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości