- Byłem świadkiem sytuacji, kiedy młoda kobieta pijąca w ogródku kawę, była nachalnie napastowana przez jednego ze stałych rezydentów Starego Rynku. Sam podjąłem wobec niego interwencję. Jednak to nie mieszkańcy, a na pewno nie radni są od tego- opisywał z przejęciem radny Konrad Haponik, domagając się zwiększenia ilości patroli Straży Miejskiej w obrębie łomżyńskiej Starówki. Wtórowała mu radna Elżbieta Rabczyńska.
- Uważam, że należy spowodować, by w pobliżu Starego Rynku, szczególnie na ul. Dwornej, Farnej, Długiej czy głównym placu Starówki pojawiły się piesze patrole Straży Miejskiej czy policji, której w końcu co rok przekazujemy dodatkowe środki- apelował podczas wczorajszej sesji Rady Miasta zbulwersowany Konrad Haponik.
Radny stwierdził, że od tego zależy bezpieczeństwo osób przebywających w lokalach i robiących zakupy w zlokalizowanych na Starym Rynku sklepach.
- Być może brak osób nachalnie proszących o pieniądze sprawi, że większa liczba mieszkańców będzie miała ochotę przebywać w tych stronach- argumentował Haponik.
Stali rezydenci Starego Rynku poruszyli też radną Elżbietę Rabczyńską.
- Dwa dni pod rząd, jadąc ul. Dworną autobusem, widziałam osoby śpiące na ławeczkach przy katedrze. Jeśli problem dostrzegam ja, nie wierzę, że nie są w stanie zaobserwować go strażnicy miejscy- mówiła radna.
Prezydent Mieczysław Czerniawski przyznał jednak, że problem łomżyńskich kloszardów wydaje się nie do rozwiązania.
- Jeśli siedzą spokojnie, nie spożywają alkoholu, to jak to egzekwować? Za wygląd mamy ich karać?- pytał retorycznie przyznając, że polecił Straży Miejskiej częstsze patrole Starówki.
Obecność osób pod wpływem alkoholu, często bezdomnych, w okolicach starówki to problem wielu miast w Polsce. Zabytkowe rejony przyciągają większą liczbę turystów- a tych zwykle łatwiej poprosić o drobny datek.
W Polsce żebractwo nie jest karalne. Straż Miejska lub policja mają prawo wyciągnąć konsekwencje wobec osób nachalnych lub zainterweniować, gdy wykorzystywani są do tego małoletni.