- Oby w naszej ojczyźnie nie było już racji, z której człowiek musiałby stanąć przeciw człowiekowi...- mówił prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej Zygmunt Zdanowicz podczas uroczystości odsłonięcia tablicy upamiętniającej ofiary ubeckiej katowni przy ul. Nowogrodzkiej 5. Prezydent Mieczysław Czerniawski przyznał, że ofiarom funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego dziś należy się laur zwycięstwa.
Na przemówienie prezydenta Łomży Mieczysława Czerniawskiego- wieloletniego funkcjonariusza partyjnego PZPR- czekała większość ze zgromadzonych na dzisiejszej uroczystości.
- W tamtych latach, najtrudniejszych dla naszej ojczyzny, poniewierano wasze przekonania i sumienia tylko dlatego, że nie godziliście się państwo na narzuconą, nową rzeczywistość polityczną, na zniewolenie- mówił prezydent Czerniawski przyznając, że sam historię domu przy ul. Nowogrodzkiej 5 poznał stosunkowo późno, choć przechodził koło budynku w czasie codziennej drogi do szkoły średniej.
Prezes TPZŁ Zygmunt Zdanowicz poinformował, że uroczystość ma podwójny charakter.
- To złożenie hołdu tym, którzy nie żyją i współczucia tym, którzy musieli ten trudny czas przetrwać- mówił.
W uroczystości wzięła udział też córka właścicieli kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej, Wanda Gorczyńska. Ze wzruszeniem mówiła, że jej rodzina nie przypuszczała, iż budynek, postawiony z ogromnym wysiłkiem za pieniądze zarobione przez jej ojca na emigracji, przeznaczony zostanie pod siedzibę Urzędu Bezpieczeństwa.
- Przepraszam moich rodziców za tą złą sławę kamienicy. Myślę jednak, że zamordowanym i męczonym tu ofiarom należy się honor i pamięć- przyznała Gorczyńska.
Tablica memoratywna została zaprojektowana przez Bartosza Kłosińskiego i wykonana w pracowni Andrzej Wszeborowskiego w Łomży. Poświęcona została, jak głosi wykonany na niej napis : "Łomżyniakom i mieszkańcom ziemi łomżyńskiej za wierność niepodległej Ojczyźnie, męczonym i zamordowanym w komunistycznej katowni przy ul. Nowogrodzkiej 5 w latach 1945- 1956 przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łomży".
Badania prowadzone od pięciu lat przez TPZŁ wskazują, że na ternie siedziby UB pochowanych może być co najmniej kilkaset osób, choć część informacji zgromadzonych przez badaczy mówi nawet o kilku tysiącach ofiar. Prace badawcze prowadzi białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.